Wyobraź sobie, że wracasz do miejsca, gdzie stawiałeś pierwsze kroki, a zastajesz tam tylko dymiące zgliszcza i przemoczone ściany. To nie jest scenariusz mrocznego filmu, ale rzeczywistość, z którą mierzy się właśnie Benas Jackūnas. Ten dramat pokazuje, jak kruche jest to, co budujemy latami, i dlaczego sekunda nieuwagi może zmienić wszystko.
W jednej chwili stracili dach nad głową
Do tragicznego zdarzenia doszło w czwartek, gdy ogień bezlitośnie strawił rodzinny dom artysty. W budynku przebywały najbliższe mu kobiety: mama, babcia oraz ciocia. Choć na szczęście nikomu nic się nie stało, ich dotychczasowe życie obróciło się w popiół. Gaisras nusinešė viską — ogień zabrał wszystko, zostawiając rodzinę z niczym w obliczu nadchodzących chłodnych dni.
Patrząc na takie historie, człowiek nagle zaczyna doceniać sprawny czujnik dymu czy opłacone ubezpieczenie. Często o tym zapominamy, dopóki tragedia nie dotknie kogoś, kogo znamy z ekranów telefonów czy scen stand-upowych.
- Budynek nie nadaje się do odbudowy — konstrukcja została zbyt mocno naruszona.
- Rodzina szuka teraz nowego miejsca do życia, by zacząć od zera.
- Fani i lokalna społeczność już ruszyli z pomocą finansową.
"Zostały tylko mokre ściany" – bolesne wyznanie artysty
Benas Jackūnas podzielił się poruszającym wpisem w mediach społecznościowych, nie kryjąc emocji. Przyznał, że po raz pierwszy zobaczył swój dom w takim stanie i werdykt jest brutalny: domu nie da się już uratować. Pozostałości trzeba będzie zburzyć lub sprzedać jako działkę z ruiną.
W dzisiejszych czasach pomoc ma ogromną moc, zwłaszcza gdy dzieje się to wewnątrz lokalnej społeczności. Solidarność, którą okazują Polacy czy Litwini w takich momentach, jest kluczowa. Każda wpłata na konto mamy artysty, Ingi Jackūnienė, to cegiełka do nowego, bezpiecznego fundamentu.
Jak zabezpieczyć swój dom przed podobnym scenariuszem?
W mojej praktyce dziennikarskiej widziałem wiele takich pogorzelisk. Często przyczyną jest stara instalacja elektryczna lub brak regularnych przeglądów kominiarskich. By uniknąć najgorszego, warto pamiętać o jednej, prostej zasadzie: zainwestuj w czujnik czadu i dymu. To koszt rzędu kilkudziesięciu złotych, który dosłownie kupuje życie.
Zamiast myśleć "mnie to nie dotyczy", sprawdź dzisiaj stan swoich kontaktów i przewodów za meblami. Czasem jeden iskrzący kabel potrafi zmienić historię rodziny na zawsze.
Trzymamy kciuki za rodzinę Benasa w tym trudnym procesie budowania życia od nowa. A Ty, jak często sprawdzasz bezpieczeństwo przeciwpożarowe w swoim domu? Czy masz w domu sprawną gaśnicę?