Przez dwadzieścia lat leczyła nowotwory, widząc na własne oczy zarówno medyczne cuda, jak i wielkie tragedie. Gdy zapytałem ją o osobiste nawyki profilaktyczne, odpowiedź była rozbrajająco prosta: „Piję napar z rumianku”. Brzmi jak rada od babci, prawda? Ale za tą prostotą kryje się konkretna nauka, o której rzadko wspomina się w telewizji śniadaniowej.
Substancja, która przykuła uwagę naukowców
Nie chodzi o magię, lecz o związek zwany apigeniną. To flawonoid, którego w rumianku, natce pietruszki czy selerze jest pod dostatkiem. W warunkach laboratoryjnych apigenina wykazuje fascynujące właściwości: potrafi zmusić komórki wadliwe do „samobójstwa” i spowalniać ich namnażanie.
W niektórych eksperymentach na modelu zwierzęcym jej działanie porównywano do skuteczności preparatów chemioterapeutycznych, ale przy znacznie niższej toksyczności. Tu jednak pojawia się ważny haczyk, o którym onkolodzy mówią głośno dopiero w kuluarach.
Dlaczego nie możemy ogłosić sukcesu?
Mimo obiecujących wyników, musimy pamiętać o kilku faktach, które studzą entuzjazm fanów szybkich rozwiązań:
- Większość badań przeprowadzono "in vitro" lub na myszach, a ludzki organizm to znacznie bardziej skomplikowany mechanizm.
- Nie znamy dokładnej dawki, która byłaby skuteczna w codziennej diecie.
- Nikt nie ma pewności, czy apigenina z jednej filiżanki herbaty dociera do tkanek w wystarczającym stężeniu.
To nie oznacza, że rumianek jest bezwartościowy. Wręcz przeciwnie – wskazuje on kierunek przyszłej medycyny, ale droga od probówki do apteki bywa wyboista i długa.

Co realnie daje nam ten wieczorny rytuał?
Moja rozmówczyni uśmiechnęła się, gdy drążyłem temat profilaktyki: „Daje mi spokój i lepszy sen”. I to wcale nie jest mało istotne. Na polskich forach zdrowotnych często zapominamy, że przewlekły stres i brak regeneracji to najwięksi sprzymierzeńcy wielu chorób cywilizacyjnych.
Jeśli filiżanka herbaty za 5 złotych z lokalnego sklepu pomaga Ci odciąć się od przebodźcowanego świata, robisz dla swojego zdrowia więcej, niż Ci się wydaje. Dodatkowo, flawonoidy wspierają naturalną barierę antyoksydacyjną organizmu – nie jako lek, ale jako element tarczy obronnej.
Gdzie jeszcze szukać "wsparcia"?
Jeśli nie lubisz smaku rumianku, mam dobrą wiadomość. Apigeninę znajdziesz w produktach, które prawdopodobnie masz już w lodówce:
- Natka pietruszki: Ma jej nawet więcej niż rumianek. Syp ją hojnie do zup i sałatek.
- Seler naciowy: Idealna przekąska do humusu lub składnik porannego soku.
- Suszone zioła: Oregano i bazylia również zawierają cenne związki roślinne.
Nuance, który może kosztować życie
Tutaj onkolog była bezlitosna: nigdy nie bierz suplementów z apigeniną na własną rękę, zwłaszcza podczas leczenia onkologicznego. Wysokie dawki skoncentrowanych substancji mogą wejść w niebezpieczne reakcje z chemioterapią, osłabiając jej działanie lub drastycznie zwiększając toksyczność.
Herbata jest bezpieczna. Natka pietruszki w sałatce jest bezpieczna. Tabletka z nieznanego źródła o gigantycznym stężeniu – to rosyjska ruletka. Jeśli przechodzisz leczenie, każdą zmianę w diecie skonsultuj z lekarzem prowadzącym.
Wróciłem do domu i zaparzyłem rumianek. Nie wierzę w cuda, ale wierzę w prostotę. Jak podsumowała moja rozmówczyni: „Najlepsza profilaktyka jest nudna – ruch, warzywa, sen i brak papierosów. Ale herbata wieczorem na pewno nie zaszkodzi”.
A Wy? Macie swój ulubiony wieczorny rytuał, który pomaga Wam „wyłączyć” stres po całym dniu pracy?