Wstajesz rano, parzysz kawę, spoglądasz przez okno i... przecierasz oczy ze zdumienia. Choć kalendarzowa zima jeszcze przed nami, media społecznościowe zalały nagrania z trasy między Moletami a Uteną, gdzie krajobraz przypomina środek stycznia. Jeśli planujesz podróż na wschód, lepiej sprawdź, czy Twoje wycieraczki są gotowe na coś więcej niż mżawkę.
Zauważyłem, że wielu z nas lekceważy pierwsze opady, myśląc: „Ech, to tylko deszcz ze śniegiem, zaraz stopnieje”. I faktycznie, eksperci z „Orai ir klimatas Lietuvoje” uspokajają, że to jedynie „śnieżny epizod”. Ale uwaga: dzisiejsze popołudnie i wieczór mogą przynieść kolejną dawkę białego puchu, która na kilka godzin zmieni zasady gry na drogach.
Prognoza Naglisa Šuliji: Czas na zmianę priorytetów
W moich rozmowach z kierowcami często powtarza się jeden błąd: czekanie na mróz. Tymczasem najniebezpieczniejsza jest właśnie taka „pograniczna” pogoda. Obecnie Polska i kraje sąsiednie znajdują się pod wpływem układów wysokiego ciśnienia, ale fronty atmosferyczne nie dają za wygraną.

- Czwartek po południu: Spodziewana kolejna porcja śniegu, głównie w pasie wschodnim.
- Nocne przymrozki: Temperatura będzie oscylować wokół 0–3 stopni, co przy dużej wilgotności oznacza jedno: „czarny lód”.
- Podmuchy wiatru: Wiatr zacznie przybierać na sile, co obniży temperaturę odczuwalną.
Dlaczego ten śnieg to „pułapka”?
Ale tu pojawia się niuans, o którym rzadko się mówi. Nadchodzące cieplejsze masy powietrza znad Atlantyku sprawią, że śnieg bardzo szybko zmieni się w deszcz. Najgorsze jest to, co dzieje się pod warstwą błota pośniegowego – nawierzchnia staje się śliska jak tafla lodowiska, zanim zdążymy zareagować.
Mój sprawdzony trik na taką pogodę
Zamiast polegać tylko na elektronice w aucie, stosuję prostą metodę: sprawdzenie przyczepności (gdy nikogo nie ma za mną!) krótkim, lekkim naciśnięciem hamulca przy małej prędkości. Jeśli ABS od razu „kopie”, wiesz, że to nie jest zwykły mokry asfalt.
Co nas czeka w weekend?
Piątek przyniesie chwilowe uspokojenie. Opady będą rzadsze, a termometry nad morzem wskażą nawet do 9 stopni Celsjusza. To jednak cisza przed prawdziwą zmianą, bo jak zauważa synoptyk Naglis Šulija: „W prognozach słowo 'opady' będzie teraz gościć codziennie”.
A jak tam u Was w okolicy – widać już pierwsze białe dachy, czy na razie tylko szary deszcz psuje humor? Dajcie znać w komentarzach!