Przez lata traktowałem ją jako intruza, który bezczelnie wdziera się między moje pomidory i truskawki. Setki razy lądowała na kompoście, dopóki moja sąsiadka, pani Danuta, nie zatrzymała mnie przy płocie, patrząc z autentycznym przerażeniem na moją stertę wyrwanych chwastów. „Co ty robisz? Przecież to cenniejsze niż szpinak!” – krzyknęła, a ja dopiero wtedy dowiedziałem się, co tak naprawdę rośnie pod moimi stopami.
Okazuje się, że roślina, którą większość z nas uważa za uporczywy chwast, to w rzeczywistości superfood. Mowa o portulace pospolitej – mięsistym sukulencie, który w polskich ogrodach rośnie niemal wszędzie: od szczelin w chodniku po najżyźniejsze grządki.
Darmowe źródło kwasów omega-3
Większość z nas kupuje w aptekach drogie suplementy z olejem rybim, by zadbać o serce. Tymczasem pani Danuta uświadomiła mi fakt, który potwierdzają badania: portulaka zawiera więcej kwasów omega-3 niż jakakolwiek inna zielona roślina liściasta. To dosłownie „roślinna ryba” dostępna za darmo.
- Składnica witamin: Jest po brzegi wypełniona witaminą A, C oraz witaminami z grupy B.
- Minerały dla kości: Zawiera wapń, magnez i żelazo w proporcjach, których próżno szukać w sałacie.
- Eliksir młodości: Obecne w niej antyoksydanty chronią komórki przed starzeniem się znacznie skuteczniej niż popularne „gotowce” ze sklepu.
Ale czy to w ogóle jest smaczne?
Byłem sceptyczny, dopóki nie spróbowałem. Portulaka nie smakuje jak „trawa”. Ma przyjemny, delikatnie kwaskowaty, orzechowy posmak i chrupiącą strukturę. W przeciwieństwie do szpinaku, który po obróbce często zamienia się w papkę, portulaka zachowuje swój charakter.
A teraz najważniejsze: jak jej używać w kuchni?

Zasada jest prosta: traktuj ją jak nowalijkę. Najlepiej smakuje na surowo w sałatkach z pomidorami i mozzarellą. Pani Danuta zdradziła mi też swój patent na letni chłodnik – wystarczy posiekać liście portulaki, dodać ogórek, rzodkiewkę i wymieszać z kefirem. Mała uwaga: nie gotuj jej zbyt długo, bo straci to, co najcenniejsze. Wystarczy wrzucić ją do zupy na 2 minuty przed końcem gotowania.
Jak ją rozpoznać i uprawiać?
Portulaka kocha słońce i piaszczystą glebę. Poznasz ją po grubych, czerwonawych łodyżkach i owalnych, tłustych listkach. Jeśli raz zagości w Twoim ogrodzie, prawdopodobnie zostanie w nim na zawsze. Zamiast z nią walczyć, po prostu wydziel jej mały kawałek ziemi. Nie wymaga podlewania, nawożenia ani żadnej specjalnej troski.
Dziś w moim ogrodzie portulaka nie rośnie już „między” warzywami – stała się jednym z nich. Następnym razem, gdy schylisz się, by wyrwać ten „chwast” spod kostki brukowej, zastanów się dwa razy. Może właśnie wyrzucasz na śmietnik najzdrowszy element swojego obiadu?
A Wy co robicie z takimi nietypowymi roślinami w ogrodzie? Macie swoje sprawdzone przepisy na „chwasty”, czy jednak wolicie tradycyjną sałatę?