Jeśli myślisz, że nocne niebo to tylko statyczne tło, końcówka lutego brutalnie zweryfikuje to przekonanie. Nadchodzi moment, w którym układ sił w Układzie Słonecznym zmieni się na zaledwie kilkadziesiąt minut. Kolejna taka okazja trafi się dopiero wtedy, gdy świat będzie wyglądał zupełnie inaczej – za równe 14 lat.
Sześć planet w jednej linii
To nie jest kolejna zwykła pełnia księżyca czy deszcz meteorów, o którym zapominasz chwilę po przeczytaniu wiadomości. 28 lutego dojdzie do rzadkiej konfiguracji, tak zwanej wielkiej parady planet. Jowisz, Saturn, Wenus i Merkury ustawią się w jednej linii i będą widoczne gołym okiem, tworząc na horyzoncie elitarny klub gigantów. Uran i Neptun również wezmą udział w tym pokazie, choć te dwie planety dostrzegą jedynie posiadacze lornetek lub teleskopów.
W mojej praktyce obserwacyjnej rzadko zdarza się, by mechanika nieba była tak bezlitosna: okno czasowe na stoisko obserwacyjne jest krytycznie krótkie. Masz zaledwie godzinę po zachodzie słońca, zanim planety schowają się za horyzontem.
Gdzie szukać najlepszego widoku w Polsce?
Mieszkańcy dużych miast, takich jak Warszawa, Kraków czy Wrocław, mają poważny problem. Zanieczyszczenie światłem to Twój największy wróg, który skutecznie wymaże planety z nieboskłonu. Aby naprawdę poczuć ten spektakl, musisz uciec od latarni.
- Wybierz otwartą przestrzeń z czystym widokiem na zachodni horyzont.
- Unikaj wysokich budynków i gęstych lasów, które mogą zasłonić najniżej położone planety.
- Sprawdź prognozę pogody na kilka godzin przed startem – nawet lekkie zachmurzenie zepsuje efekt.
Pamiętaj o złotej zasadzie: im ciemniej wokół Ciebie, tym jaśniej zapłoną planety na niebie.

Praktyczny trik dla obserwatora
Nie musisz być astronomem z dyplomem, żeby wiedzieć, na co patrzysz. Zainstaluj w telefonie darmową aplikację typu Stellarium lub Sky Tonight. Wystarczy skierować aparat w stronę nieba, a oprogramowanie nałoży nazwy planet na obraz w czasie rzeczywistym. To pozwoli Ci odróżnić Jowisza od zwykłej gwiazdy w kilka sekund.
Ostatni dzwonek przed wielką przerwą
Analitycy nie pozostawiają złudzeń: kolejna parada planet o podobnej skali wydarzy się dopiero 8 września 2040 roku. Oznacza to, że jeśli przegapisz ten wieczór, całe pokolenie dorośnie, nie mając szansy na zobaczenie tego zjawiska. To nie jest rekomendacja, to astronomiczny imperatyw.
Często spoglądacie w górę, czy życie w mieście sprawiło, że zapomnieliście o gwiazdach nad głową? Dajcie znać w komentarzach, czy planujecie krótką ucieczkę za miasto 28 lutego!