Wydaje nam się, że dopóki słońce nie parzy w ramiona podczas spaceru nad Bałtykiem, nasza skóra jest bezpieczna. To jeden z najczęstszych błędów, który kończy się przedwczesnymi zmarszczkami i przebarwieniami, których trudno się pozbyć. Słońce to nie tylko przyjemne ciepło, to przede wszystkim promieniowanie, które dociera do nas nawet przez grube chmury i szyby biurowców.
W mojej praktyce redaktorskiej testowałem dziesiątki produktów i rozmawiałem z wieloma ekspertami. Wniosek jest jeden: ochrona UV to nie wakacyjny dodatek, ale codzienna polisa ubezpieczeniowa dla Twojego wyglądu. Oto jak mądrze dbać o siebie, gdy indeks UV zaczyna rosnąć.
Twoja twarz: strategia "pięciu złotych"
Większość z nas nakłada zdecydowanie za mało kremu z filtrem. Aby ochrona deklarowana na opakowaniu faktycznie działała, potrzebujesz ilości odpowiadającej wielkością monecie pięciozłotowej. To absolutne minimum na samą twarz.
- Zasada 20 minut: Nałóż produkt zanim wyjdziesz z domu. Filtry potrzebują czasu, aby "osiąść" na skórze i zacząć skutecznie odbijać promienie.
- Szukaj duetu UVA i UVB: Na opakowaniu musi widnieć nie tylko wysoki numer SPF, ale też symbol UVA (często w kółeczku). To ono odpowiada za fotostarzenie.
- Sztyfty w torebce: Jeśli spędzasz dzień na zewnątrz, zabierz ze sobą SPF w sztyfcie. Są genialne do szybkiej poprawki na nosie czy pod oczami bez brudzenia rąk.
Warto też zwrócić uwagę na leki, które przyjmujesz. Niektóre antybiotyki czy leki na ciśnienie sprawiają, że nasza skóra reaguje na słońce gwałtowniej. W takie dni postaw na SPF 50 i unikaj bezpośredniej ekspozycji.

Wieczorny ratunek dla cery
Jeśli czujesz, że skóra po całym dniu jest napięta, mam dla Ciebie prosty trik. Wylej zawartość jednej kapsułki oleju z wiesiołka na twarz przed snem. Ten domowy sposób działa jak kojący kompres na mikrostany zapalne wywołane słońcem.
Ciało i włosy: zapomniane strefy
Kiedy robi się naprawdę gorąco, nasza termoregulacja wysiada. Mało kto wie, że najszybszym sposobem na ochłodzenie organizmu nie jest picie lodowatej wody, ale przyłożenie czegoś zimnego (choćby puszki z napojem) do karku. To tam znajduje się nasz "termostat".
- Woda termalna w strategicznych miejscach: Spryskuj nie tylko twarz, ale też nadgarstki i zgięcia pod kolanami. To natychmiastowo poprawia komfort w upalne popołudnie.
- Stop peelingom: Jeśli Twoja skóra zaczyna schodzić (co jest znakiem, że została uszkodzona), pod żadnym pozorem nie używaj peelingów. Postaw na silne nawilżanie kremami z ceramidami.
Co z Twoimi włosami?
Chlor w miejskich basenach i sól morska to najwięksi wrogowie fryzury. Słońce dodatkowo "otwiera" łuskę włosa, przez co stają się one matowe i łamliwe. Przed wejściem do wody użyj zwykłego sprayu z filtrem UV, a po powrocie do domu koniecznie zafunduj im maskę regenerującą.
A Ty, o czym najczęściej zapominasz podczas słonecznych dni? Czy masz swój sprawdzony sposób na ochłodzenie w polskim upale? Daj znać w komentarzu!