Pamiętacie te nagłe uderzenia ciepła w marcu, które pozwalały zrzucić zimowe kurtki? W 2026 roku możecie o nich zapomnieć. Analizuję najnowsze mapy pogodowe dla Polski i regionu Bałtyku, a wnioski są jasne: czeka nas scenariusz, którego dawno nie widzieliśmy. Zamiast słońca, przygotujcie się na walkę z wilgocią i przeszywającym chłodem.
Marzec, który nie chce być wiosną
W moich prognozach widzę wyraźny trend – marzec w Polsce zachowa surowe, zimowe oblicze. Nie dajcie się zwieść kalendarzowi. Nocne przymrozki rzędu -5 czy -8 stopni Celsjusza będą normą, a nie wyjątkiem. Co to oznacza dla nas w praktyce?
- Poranny paraliż na drogach: topniejący w dzień śnieg będzie zamarzał wieczorami, tworząc zdradliwą "szklankę".
- Opóźniona wegetacja: ziemia pozostanie zamarznięta znacznie dłużej, co wpłynie na ceny pierwszych lokalnych warzyw.
- Ciągłe opady: zamiast słońca powitamy mieszankę deszczu ze śniegiem.
Kwiecień pełen pokory
Zauważyłem, że wielu z nas przyzwyczaiło się do krótkich rękawków już w połowie kwietnia. W 2026 roku ten miesiąc będzie o wiele bardziej powściągliwy. Dominować będą temperatury w granicach +3 do +10 stopni. Stabilne, dwucyfrowe ciepło pojawi się znacznie później, niż byśmy chcieli.
Bywa tak, że natura po kilku rekordowo ciepłych latach po prostu "odbiija" w drugą stronę. To nie jest koniec globalnego ocieplenia, to po prostu kapryśna dynamika atmosfery, która tym razem uderzy w polskie rolnictwo i nasze plany urlopowe.

Na co warto się przygotować?
W mojej praktyce redakcyjnej często powtarzam: nie ma złej pogody, jest tylko złe ubranie. Ale tym razem mam dla Was konkretny life-hack, o którym wielu zapomina podczas wilgotnej wiosny:
Zadbajcie o impregnację obuwia już teraz. Przy prognozowanych opadach powyżej normy, skórzane i tekstylne buty będą poddawane ekstremalnej próbie. Wilgoć w połączeniu z temperaturą bliską zeru to najkrótsza droga do sezonowego przeziębienia.
Co z oponami letnimi?
Wielu kierowców w Polsce spieszy się z wizytą u wulkanizatora przy pierwszych promieniach słońca. W 2026 roku radzę z tym poczekać co najmniej do drugiej połowy kwietnia. Ryzyko nagłych ataków zimy na drogach lokalnych będzie wysokie nawet w połowie miesiąca.
Wiosna 2026 będzie lekcją cierpliwości. Choć chmury będą "topnieć" powoli jak cukrowa wata na deszczu, to słońce w końcu wygra. Pytanie tylko, czy jesteście gotowi na tak długie oczekiwanie?
A Wy jak radzicie sobie z przedłużającą się zimą? Czekacie do ostatniej chwili ze zmianą garderoby, czy ufacie tylko kalendarzowi? Dajcie znać w komentarzach!