Zaledwie kilkaset kilometrów od polskiej granicy rozegrał się pogodowy dramat, którego nikt nie przewidział. Podczas gdy my przyzwyczajamy się do coraz łagodniejszych zim, termin "arktyczne piekło" przestał być tylko nagłówkiem w gazecie.
Rekord mrozu sprzed 72 lat został właśnie zmiażdżony przez naturę. W litewskich miejscowościach Joniškis i Šeduva termometry pokazały niewyobrażalne -32,9°C. To nie tylko ciekawostka synoptyczna – to sygnał, że zima w naszym regionie potrafi jeszcze pokazać mordercze oblicze w najmniej oczekiwanym momencie.
Gilotyna zimna: Jak padł historyczny rekord
Wtorkowy poranek w Joniškis na zawsze zapisze się w kronikach. Poprzedni rekord dla tego dnia (17 lutego) pochodził z 1954 roku i wynosił -28,4°C. Nowy wynik jest o blisko 5 stopni niższy. W praktyce oznacza to różnicę między "bardzo mroźnym dniem" a sytuacją, w której metal pęka w dłoniach, a silniki diesla odmawiają posłuszeństwa.
Dlaczego stało się to właśnie teraz? W mojej praktyce obserwatora pogody zauważyłem, że luty w naszej części Europy to najbardziej zdradliwy miesiąc. Choć słońce świeci już wyżej, masa arktycznego powietrza potrafi osiąść nad ziemią niczym ciężki koc.
- Joniškis: rekordowe -32,9°C
- Šeduva: paraliżujące -30,1°C
- Skala zjawiska: mróz był o 4,5 stopnia silniejszy niż najgorszy wynik z ubiegłego wieku.
Pułapka "końcówki zimy"
Wielu z nas w lutym zaczyna już myśleć o wymianie garderoby na lżejszą. To błąd. Statystyki pokazują, że luty różni się od stycznia średnio zaledwie o 0,4 stopnia Celsjusza. To czysty efekt psychologiczny – więcej światła daje nam złudne poczucie ciepła.
Zima nie odeszła, ona tylko zmieniła taktykę. Obecnie obserwujemy ogromne kontrasty. Podczas gdy lata 2022-2024 były wyjątkowo ciepłe, rok 2025 wraca do surowej normy, przypominając nam, że ekstremalne zjawiska pogodowe stają się nową codziennością.

Gdzie uderza najmocniej?
Analizując dane historyczne, widać wyraźny podział geograficzny. Najniższe temperatury (absolutny rekord to -42,9°C w Utenie) notowane są zazwyczaj na wschodzie i południowym wschodzie. Z kolei zachodnie rejony, bliżej morza, częściej biją rekordy ciepła.
Praktyczny lifehack: Jak chronić auto i dom przy takim mrozie?
Jeśli prognozy wskazują spadek poniżej -20°C, warto zastosować metodę skandynawską, o której wielu zapomina:
Zostaw w samochodzie kawałek starej wykładziny lub grubego kartonu. Włożenie go między chłodnicę a przedni grill (tzw. przesłona) podczas postoju na zewnątrz drastycznie skraca czas nagrzewania silnika rano i chroni podzespoły przed szokiem termicznym. Przy -30°C każda minuta pracy "na zimno" niszczy silnik tak, jak tysiąc kilometrów autostrady.
Czy grozi nam powrót prawdziwych zim?
Zauważalne jest fascynujące zjawisko: o ile rekordy ciepła padają seryjnie w XXI wieku, o tyle ekstremalne mrozy to w 75% przypadków dziedzictwo ubiegłego stulecia. To, co wydarzyło się teraz na Litwie, jest więc anomalią w anomalii.
Czy uważacie, że nasze miasta są w ogóle przygotowane na nagły powrót temperatury rzędu -30 stopni, czy przy pierwszym takim ataku czeka nas całkowity paraliż? Czekam na Wasze opinie w komentarzach!