Wyobraź sobie, że dostajesz upragniony dzień wolny, by uczcić jedno z najważniejszych świąt narodowych, bet w zamian musisz oddać inny, do kurtości którego zdążyłeś się już przyzwyczaić. Brzmi jak twarde negocjacje? To właśnie dzieje się obecnie w litewskim rządzie, a zmiany mogą dotknąć każdego pracownika już wkrótce.
Nowy dzień wolny na horyzoncie
Litewski gabinet ministrów właśnie poparł pomysł, aby 13 stycznia (Dzień Obrońców Wolności) stał się oficjalnie dniem wolnym od pracy. To piękny gest wobec historii, ale jest jeden haczyk, o którym wielu woli nie wspominać głośno. Aby budżet "się spinał", rząd sugeruje usunięcie z kalendarza świąt innego dnia.
Wybór padł na 2 listopada, czyli Dzień Zaduszny (Vėlinės). Dlaczego akurat ta data trafiła pod nóż? Oto główne powody:
- To najmłodsze święto w kalendarzu dni wolnych (obowiązuje dopiero od 2020 roku).
- Dzień wcześniej, 1 listopada, i tak mamy wolne z okazji Wszystkich Świętych.
- Litwa ma obecnie 16 dni świątecznych, co stawia nas w czołówce Unii Europejskiej (średnia to tylko 13 dni).
Matematyka kontra tradycja
Zauważyłem, że w takich sytuacjach dyskusja zawsze schodzi na liczby. Rząd argumentuje, że dodanie 17. dnia wolnego bez rezygnacji z innego uderzyłoby w gospodarkę. Koszt pracy by wzrósł, a osoby pracujące na stawki godzinowe paradoksalnie mogłyby zarobić mniej w skali miesiąca.

Moim zdaniem, ta zamiana to próba znalezienia złotego środka między szacunkiem do bohaterów stycznia a chłodną kalkulacją ekonomiczną. Ale czy Polacy mieszkający na Litwie, dla których Zaduszki są czasem głębokiej refleksji i podróży na groby bliskich, przyjmą tę zmianę ze zrozumieniem?
Co to oznacza dla Ciebie w praktyce?
Jeśli planujesz już przyszłoroczne urlopy, warto trzymać rękę na pulsie. Oto co musisz wiedzieć:
- Decyzja nie jest ostateczna – sprawa wróci pod obrad Sejmu w sesji wiosennej (po 10 marca).
- Jeśli zmiany przejdą, 13 stycznia przestanie być tylko "dniem pamięci", a stanie się pełnoprawnym świętem.
- Możliwe, że zniknie tzw. "długi weekend" na początku listopada, do którego przyzwyczailiśmy się w ostatnich latach.
Warto wspomnieć o ciekawej nuansie: tylko Bułgaria i Rumunia mają tak samo bogaty kalendarz wolnego jak my. Reszta Europy pracuje znacznie więcej, co jest koronnym argumentem zwolenników cięć.
A jak Wy podchodzicie do tej propozycji? Czy wolicie mieć wolne 13 stycznia, by poczuć ducha wspólnoty, czy jednak 2 listopada jest dla Was kluczowy, by bez pośpiechu odwiedzić bliskich na cmentarzach? Czekam na Wasze opinie w komentarzach!