Kiedy emocje biorą górę nad politycznym protokołem, na sali obrad zaczynają padać słowa, których rzadko słuchamy w oficjalnych komunikatach. Podczas ostatniej godziny pytań w Sejmie atmosfera gęstniała z każdą minutą, a premier Inga Ruginienė stanęła przed ogniem pytań, które dotyczą kieszeni i bezpieczeństwa każdego z nas. Czy naprawdę grozi nam chaos na granicach i cięcia w kulturze?
Obrona narodowa: Czy 5,38% to tylko obietnica na papierze?
Wiele osób zastanawia się, czy zapowiedzi o rekordowych wydatkach na wojsko nie zostaną „rozwodnione” w trakcie politycznych targów. Poseł Mindaugas Lingė wprost zapytał o spójność koalicji, sugerując, że niektórzy partnerzy chcieliby uszczknąć z budżetu obronnego nieco więcej dla siebie. Odpowiedź premier była jednoznaczna:
- Gwarantowane 5,38% PKB: Ma to być fundament bezpieczeństwa Litwy w nadchodzącym roku.
- Sygnał dla sojuszników: Tak wysoki wskaźnik już teraz buduje naszą wiarygodność w strukturach międzynarodowych.
- Brak zgody na redukcję: Mimo głosów niektórych frakcji o obniżeniu wydatków do 5%, rząd planuje trzymać się pierwotnych założeń.
„Mówicie absolutne bzdury” – starcie o los kierowców
Ale to nie budżet wywołał największy skok ciśnienia. Prawdziwa burza wybuchła wokół tematu zablokowanych na Białorusi ciężarówek. Gdy opozycja zarzuciła rządowi brak przewidywalności i „branie kierowców na zakładników”, Ruginienė nie przebierała w słowach. „Mówicie absolutne bzdury” – odparła, podkreślając, że bezpieczeństwo państwa w obliczu ataków hybrydowych (takich jak nielegalne balony) jest priorytetem, który stoi ponad interesem biznesowym.
Zauważyłem interesującą rzecz: premier twardo stoi przy stanowisku, że firmy handlujące z reżimami na Wschodzie muszą brać na siebie ryzyko. To jak jazda po oblodzonej drodze – możesz liczyć na szczęście, ale w końcu przyjdzie moment, w którym trzeba będzie mocno zahamować.

Budżetowa huśtawka: Kultura vs. Wojsko
Niestety, tam gdzie jedni dostają więcej, inni muszą zacisnąć pasa. Gorzkie słowa padły w stronę nowej minister kultury, Vaidy Aleknavičienė. Okazuje się, że finansowanie sektora kultury może zostać drastycznie ograniczone. To bolesna wiadomość, bo jak trafnie zauważono w Sejmie, nasza tożsamość narodowa to również element obronności – tylko tej niematerialnej.
Praktyczny wniosek: Co to oznacza dla Ciebie?
Jeśli planujesz podróże w kierunku wschodniej granicy lub Twoja firma współpracuje z rynkami azjatyckimi przez tranzyt białoruski, miej się na baczności. Moja rada: Nie polegaj na stałych trasach. Rząd jasno komunikuje, że w obliczu zagrożenia granice mogą zostać zamknięte „na długo” i bez uprzedzenia, które zadowoliłoby transportowców.
Sytuacja w parlamencie przypominała momentami próbę opanowania rozemocjonowanej grupy w przedszkolu, co zresztą ironicznie zauważyli posłowie opozycji. Premier odpowiedziała na to z uśmiechem: „Postawię ich do kąta, następnym razem przyjdą”. Ale czy w wielkiej polityce takie metody wystarczą?
A jakie jest Wasze zdanie? Czy bezpieczeństwo granic powinno być finansowane kosztem kultury, czy może rząd powinien szukać oszczędności w innym miejscu? Czekam na Wasze opinie w komentarzach!