Odbierasz telefon, słyszysz uprzejmy głos doradcy bankowego lub policjanta, a kilka minut później Twoje konto oszczędnościowe świeci pustkami. To nie jest scenariusz filmu kryminalnego, ale codzienność tysięcy osób w Polsce i krajach bałtyckich. Właśnie wyszło na jaw, jak potężna machina stała za tym procederem.

Wielu z nas naiwnie wierzy, że oszust to amator siedzący w piwnicy. Prawda jest znacznie bardziej brutalna: to świetnie naoliwione „fabryki rozmów”, które działają jak profesjonalne korporacje, z grafikami pracy, skryptami rozmów i planami sprzedażowymi.

Koniec „biur obsługi” w Dnieprze

Międzynarodowa operacja służb z Ukrainy, Łotwy i innych krajów europejskich doprowadziła do rozbicia potężnej sieci call center. Przestępcy działali głównie z Dniepru, Kijowa i Iwano-Frankiwska. Podczas nalotu zatrzymano 12 obywateli Łotwy, którzy specjalnie zajmowali się „łowieniem” ofiar w swoim rodzimym języku.

Zauważyłem, że schemat działania tych grup jest niemal identyczny, niezależnie od kraju, w którym uderzają. W Polsce często słyszymy o „ataku na konto” lub „nieautoryzowanym przelewie”, co ma wywołać u nas natychmiastowy paraliż decyzyjny.

Najważniejsze fakty o rozbitej grupie:

  • Mieli przygotowane gotowe scenariusze rozmów na każdą reakcję ofiary.
  • Podszywali się pod pracowników banków, operatorów komórkowych, a nawet oficerów policji.
  • Wykorzystywali presję czasu, twierdząc, że pieniądze muszą trafić na „bezpieczne konto” w ciągu kilku minut.

Dlaczego policja kazała natychmiast usunąć tę aplikację z telefonów - image 1

Cicha pułapka w Twoim komputerze

W mojej praktyce często spotykam się z tym, że ofiary same dają złodziejom klucze do mieszkania. Nie dosłownie, ale cyfrowo. Oszuści namawiają do instalacji programów takich jak AnyDesk lub HopToDesk.

To działa jak filtr do kawy, tyle że zamiast fusów, odcedza Twoje oszczędności od konta. Instalując taką aplikację, oddajesz pełną kontrolę nad swoim urządzeniem obcej osobie. Widzą wszystko: Twoje loginy, hasła i kody SMS, które wpisujesz, myśląc, że „ratujesz” swoje pieniądze.

Jak rozpoznać, że dzwoni „fabryka oszustw”?

By nie stać się kolejną statystyką w policyjnych raportach, warto wdrożyć jedną prostą zasadę, którą nazywam „testem czerwonej słuchawki”.

Praktyczna porada: Jeśli ktokolwiek przez telefon każe Ci zainstalować dodatkową aplikację „dla bezpieczeństwa” lub przelać środki na inne konto – rozłącz się bez słowa. Następnie samodzielnie zadzwoń na oficjalną infolinię swojego banku, wpisując numer ręcznie, a nie oddzwaniając na ostatnie połączenie.

Ale jest jeszcze jeden niuans. Przestępcy coraz częściej korzystają z technologii spoofingu, co oznacza, że na ekranie Twojego telefonu może wyświetlić się prawdziwa nazwa Twojego banku lub numer komisariatu. Nie daj się na to złapać.

Skala operacji na Ukrainie pokazuje, że walka z tym procederem to syzyfowa praca, bo na miejsce jednego zamkniętego biura powstają dwa kolejne. A czy Tobie zdarzyło się odebrać podejrzany telefon od „pracownika banku” w ostatnim czasie? Daj znać w komentarzach, jakie legendy próbowali Ci sprzedać – Twoje doświadczenie może ostrzec innych!