Większość kabrioletów to zabawki na dwa słoneczne weekendy w roku, które frustrują brakiem miejsca na bagaż. Ferrari właśnie pokazało model Amalfi Spider i nagle okazało się, że sportowe auto z silnikiem V8 może być zaskakująco praktyczne. Jeśli myśleliście, że włoskie superauta służą tylko do stania w korkach na warszawskim Placu Trzech Krzyży, ten model całkowicie zmieni Wasze podejście.

Dach, który nie boi się deszczu w połowie trasy

Zauważyłem, że największą barierą przed zakupem "bezdachowca" jest strach przed nagłą ulewą. Amalfi Spider rozwiązuje to w 13,5 sekundy. Tyle zajmuje rozłożenie pięciowarstwowego, miękkiego dachu.

  • Mechanizm działa przy prędkości do 60 km/h, więc nie musisz szukać pobocza, gdy zaczyna kropić na Wisłostradzie.
  • Złożony dach zajmuje tylko 22 cm grubości, co zostawia realną przestrzeń w bagażniku.
  • Izolacja akustyczna jest tak dobra, że nawet przy prędkościach autostradowych w środku można swobodnie rozmawiać.

Moc, która wgniata w fotel, ale wybacza błędy

Pod maską drzemie 3,9-litrowe V8 o mocy 640 KM. W mojej praktyce rzadko spotyka się auta, które potrafią być tak agresywne (0-100 km/h w 3,3 sekundy) i jednocześnie stabilne. Kluczem jest inteligentna aerodynamika.

Aktywny spojler generuje do 110 kg docisku. Co to oznacza dla zwykłego kierowcy? Auto klei się do asfaltu nawet na ciasnych zakrętach na Dolnym Śląsku czy w Tatrach. Dodatkowo system ABS Evo dba o to, by hamowanie było brutalnie skuteczne, ale przewidywalne.

Dlaczego nowe Ferrari Amalfi Spider to jedyne auto z otwartym dachem, które ma sens na polskich drogach - image 1

Trzy ekrany to nie przesada

Wnętrze Amalfi Spider przypomina centrum dowodzenia, ale bez zbędnego skomplikowania. Włosi postawili na trzy oddzielne wyświetlacze:

  1. Główny panel kierowcy (15,6 cala).
  2. Centrum multimedialne (10,25 cala).
  3. Dedykowany ekran dla pasażera (8,8 cala) – teraz osoba obok może śledzić parametry jazdy lub zmieniać muzykę bez przeszkadzania kierowcy.

Praktyczny patent: tryb miejski

Często pomijanym detalem w superautach jest ich uciążliwość w codziennym ruchu. Ferrari wyposażyło Amalfi w system brake-by-wire, który sprawia, że auto w korku zachowuje się jak cywilny kompakt, a nie narowisty wyścigowiec. Możesz tym autem pojechać po bułki do lokalnego marketu i nie czuć się, jakbyś walczył o życie.

Samochód pojawi się w Europie na początku 2027 roku. Cena? Około 270 tysięcy euro. To sporo ponad milion złotych, ale w zamian otrzymujemy rzadką kombinację czterech miejsc i osiągów bolidu.

A Wy jak uważacie? Czy miękki dach w Ferrari przy naszym polskim klimacie to odwaga, czy już czysty styl życia?