Jeśli należysz do osób, które w pracy lub w domu trzymają otwartą osobną kartę z Messengerem, mam dla Ciebie ważną wiadomość. Mark Zuckerberg podjął nagłą decyzję o zamknięciu serwisu messenger.com, co wywróci do góry nogami przyzwyczajenia milionów Polaków. To nie jest zwykła aktualizacja – to koniec pewnej ery w komunikacji internetowej.

Messenger znika z osobnej strony. Gdzie teraz szukać swoich czatów?

Wiele osób zauważyło już pierwsze zmiany, ale prawdziwa rewolucja nastąpi w kwietniu. Meta oficjalnie potwierdziła, że wycofuje wsparcie dla samodzielnej wersji przeglądarkowej komunikatora. Każda próba wejścia na znany adres będzie automatycznie przekierowywać nas do głównego portalu Facebook.

Dlaczego to problem? W mojej codziennej pracy ceniłem Messengera jako osobną stronę właśnie za to, że pozwalał uniknąć rozpraszaczy, takich jak posty znajomych, reklamy czy polityczne kłótnie na tablicy. Teraz gigant z Menlo Park zmusza nas, byśmy znów zanurzyli się w pełnym ekosystemie Facebooka.

  • Historia Twoich rozmów nie zostanie skasowana – wszystko będzie dostępne w nowym miejscu.
  • Aplikacje mobilne na smartfony na razie działają bez zmian.
  • Użytkownicy komputerów zostaną przeniesieni pod adres facebook.com/messages.

Pułapka na tych, którzy dezaktywowali Facebooka

To tutaj zaczynają się schody. W Polsce mnóstwo osób zdecydowało się na "cyfrowy detoks", wyłączając profil na Facebooku, ale zostawiając sobie Messengera do kontaktu z rodziną. Dla nich ta zmiana jest najbardziej dotkliwa.

Bez oddzielnej witryny messenger.com, tacy użytkownicy stają przed murem: albo wrócą do pełnego korzystania z portalu, którego nie chcą, albo stracą wygodny dostęp do czatów na komputerze. To jakby ktoś zmusił Cię do wejścia do supermarketu tylko po to, żebyś mógł odebrać paczkę z paczkomatu stojącego w środku.

Dlaczego Meta wyłącza stronę messenger.com - image 1

O czym warto pamiętać przy przenosinach?

Jeśli po przekierowaniu system poprosi Cię o dostęp do kopii zapasowych rozmów, przygotuj się na mały test pamięci. W moich testach zauważyłem, że Meta coraz częściej wymaga kodu PIN do odzyskiwania historii czatów. Jeśli go zapomniałeś, proces resetowania może chwilę potrwać, dlatego warto sprawdzić ustawienia bezpieczeństwa już teraz, póki masz jeszcze dostęp do starej wersji.

Dlaczego Meta to robi? To nie jest przypadek

To nie pierwszy raz, gdy gigant techniczny "zwija żagle" w niektórych obszarach. Strategia Meta przypomina teraz lejka – chcą mieć nas wszystkich w jednym, ściśle zintegrowanym miejscu. To łatwiejsze zarządzanie danymi i lepsze wyniki dla reklamodawców. Sprawa jest prosta: im więcej czasu spędzisz na głównej stronie, tym więcej reklam zobaczysz.

Czy uważacie, że zmuszanie nas do powrotu na stronę główną Facebooka to dobry ruch, czy raczej powód, by zacząć szukać alternatywy, jak np. Signal czy Telegram?