Wyobraź sobie sytuację, w której gospodarz zaprasza gościa do domu, a ten od progu zaczyna obrażać domowników. Właśnie to wydarzyło się w litewskiej przestrzeni medialnej. Publiczny nadawca LRT podjął bezprecedensową decyzję, która wywołała burzę nie tylko w Wilnie, ale i w całym regionie, pokazując, gdzie kończy się wolność słowa, a zaczyna odpowiedzialność za przekaz.

W dzisiejszych czasach media społecznościowe przyzwyczaiły nas do tego, że można powiedzieć wszystko. Jednak tradycyjna telewizja rządzi się innymi prawami. LRT oficjalnie ogłosiło, że zamyka drzwi przed liderem partii „Świt Niemna” w formatach nadawanych na żywo. Powód? Notoryczne naruszanie standardów etycznych i mowa nienawiści.

Granica, której nie wolno przekraczać

Wiele osób zastanawia się, dlaczego akurat teraz podjęto tak drastyczne kroki. W mojej praktyce dziennikarskiej rzadko spotykam się z tak stanowczym stanowiskiem publicznego nadawcy. Decyzja ta zapadła po tym, jak sejmowa komisja etyki uznała, że Žemaitaitis wielokrotnie naruszył kodeks postępowania polityków.

Oto co przelało czarę goryczy:

Dlaczego litewska telewizja LRT przestała zapraszać polityka do programów na żywo - image 1

  • Notoryczne nazywanie mediów publicznych „ściekiem” i „komunistyczną tubą”.
  • Obrażanie konkretnych dziennikarzy i pracowników redakcji.
  • Wyroki sądowe dotyczące szerzenia nienawiści oraz umniejszania Holokaustu.
  • Ponad pięciokrotne uznanie zachowania polityka za nieetyczne w ciągu zaledwie jednego roku.

Bunt wewnątrz redakcji

Ale uwaga, bo tu pojawia się najciekawszy element tej układanki. Nie wszyscy w LRT zgadzają się z tą blokadą. Znana dziennikarka Liepa Želnienė publicznie ogłosiła: „Będę rozmawiać z tym, z kim chcę”. To pokazuje ogromny dylemat, przed którym stają współczesne media: jak informować o kontrowersyjnych postaciach, nie dając im jednocześnie platformy do siania nienawiści?

To przypomina sytuację z naszego podwórka, gdy zastanawiamy się, czy zapraszać do dyskusji osoby, które zamiast argumentów używają inwektyw. Czy to jeszcze jest debata, czy już tylko spektakl nienawiści?

Praktyczna lekcja dla nas wszystkich

Z tej politycznej kłótni płynie jedna ważna lekcja dla każdego użytkownika internetu: to, co piszesz w mediach społecznościowych, ma realne konsekwencje w świecie rzeczywistym. Nawet jeśli wydaje Ci się, że Twój profil to Twoja twierdza, Twoje słowa budują Twój profesjonalny wizerunek.

A jak Wy uważacie? Czy telewizja ma prawo wybierać gości według ich kultury osobistej, czy powinna dawać przestrzeń każdemu, bez względu na formę przekazu? Dajcie znać w komentarzach!