Klimatolodzy coraz częściej wspominają o scenariuszu, który jeszcze kilka miesięcy temu wydawał się czysto teoretyczny. Najnowsze modele pogodowe sugerują, że w drugiej połowie 2026 roku na Pacyfiku zacznie formować się zjawisko El Niño. Jeśli ta gorąca faza nabierze siły, rok 2027 może uderzyć w nas falą upałów, jakiej świat jeszcze nie widział.

Mechanizm, który zmienia wszystko

Wiele osób pyta mnie, dlaczego zjawisko na środku oceanu ma znaczenie dla nas, w Europie czy Polsce. El Niño to nie jest zwykła zmiana pogody — to potężny cykl klimatyczny, który sprawia, że ciepłe wody powierzchniowe Pacyfiku przesuwają się na wschód.

Skutki odczuwamy wszyscy, bo atmosfera działa jak naczynia połączone. Widziałem już prognozy, które wskazują, że skok temperatury następuje zazwyczaj z rocznym opóźnieniem względem narodzin zjawiska. To właśnie dlatego oczy ekspertów są zwrócone na rok 2027, a nie na obecny sezon.

Dlaczego klimatolodzy z niepokojem patrzą na rok 2027 - image 1

  • Efekt domina: Ogrzany ocean oddaje ciepło do atmosfery, co podbija globalną średnią.
  • Wyższa baza: Nie startujemy od zera — planeta jest już znacznie cieplejsza niż 30 lat temu.
  • Kumulacja: Naturalny cykl nakłada się na zmiany wywołane przez człowieka.

Dlaczego 2027, a nie wcześniej?

Z moich obserwacji wynika, że natura rzadko działa natychmiastowo. Historyczne dane jasno pokazują: najsilniejsze uderzenie gorąca przypada na rok następujący po sformowaniu się El Niño. Statystycznie rzecz biorąc, rok 2027 jest najbardziej zagrożony rekordami.

Ale jest pewien niuans. Prognozy długoterminowe przypominają rzut monetą — modele pokazują trendy, a nie twarde gwarancje. Nawet niewielka zmiana prądów powietrznych może sprawić, że rekord nie padnie, choć tendencja wzrostowa pozostaje bezlitosna. Europa odczuje to prawdopodobnie poprzez dużą niestabilność pogody — gwałtowne burze na zmianę z okresami suszy.

Co to oznacza dla nas w praktyce?

Warto już teraz przygotować się na to, że lata będą coraz trudniejsze do zniesienia w mieście. Oto co warto rozważyć, zanim termometry oszaleją:

  • Inwestycja w izolację: Dobra termoizolacja domu chroni nie tylko przed zimnem, ale przede wszystkim przed upałem.
  • Retencja wody: W ogrodach warto postawić na zbiorniki na deszczówkę, bo okresy bezopadowe będą się wydłużać.
  • Planowanie urlopów: Coraz więcej osób rezygnuje z wyjazdów na południe Europy w lipcu na rzecz chłodniejszych regionów.

Pamiętajmy, że człowiek ma teraz większy wpływ na temperaturę niż naturalne cykle oceaniczne. El Niño to tylko dodatkowy impuls, "turbodoładowanie" dla trendu, który trwa od dekad. Czy Waszym zdaniem zauważalnie trudniej znosi się polskie lato w ostatnich latach, czy to tylko kwestia krótkotrwałej zmiany? Czekam na Wasze opinie w komentarzach.