Jeśli planowałeś w najbliższym czasie spokojny przejazd przez południowe granice UE lub czekasz na ważną przesyłkę, mam dla Ciebie niepokojące wieści. Rozmowy w Brukseli zakończyły się fiaskiem, a to oznacza tylko jedno: wielokilometrowe korki i paraliż transportowy na granicach z Serbią, Bośnią czy Czarnogórą wracają ze zdwojoną siłą.
Wielu z nas kojarzy Bałkany głównie z wakacjami, ale dla polskiej gospodarki i łańcucha dostaw to kluczowy korytarz. Sam często obserwuję, jak każda blokada na tamtejszych przejściach odbija się rykoszetem na cenach produktów i terminach dostaw w naszych sklepach. Tym razem sytuacja jest jednak znacznie poważniejsza niż zwykły protest płacowy.
„Kreatywne rozwiązania” kontra twarde prawo
Problem rozbija się o tak zwaną zasadę 90/180 dni. System Schengen jest nieubłagany: kierowcy spoza Unii mogą przebywać na jej terenie tylko przez 3 miesiące w ciągu każdego półrocza. Dla zawodowego kierowcy, który żyje w trasie, ten limit wyczerpuje się błyskawicznie.
Podczas ostatnich rozmów w Brukseli, przedstawiciele przewoźników z Bałkanów Zachodnich usłyszeli krótkie: „Nie”. Unijni urzędnicy uznali ich propozycje za zbyt „kreatywne” i sprzeczne z prawem wspólnoty. Oto co dokładnie poszło nie tak:

- Odrzucono status specjalny: Kierowcy zawodowi nie będą traktowani inaczej niż turyści.
- Ryzykowna alternatywa: UE zaproponowała kierowcom meldunek w krajach sąsiednich, co dla przewoźników jest biurokratycznym koszmarem i absurdem.
- Groźba deportacji: Przekroczenie limitu o jeden dzień oznacza dla kierowcy zakaz wjazdu do UE, co jest równoznaczne z utratą pracy.
Decyzja zapadła: nadchodzą nowe blokady
Neđo Mandić, prezes stowarzyszenia transportowego, nie zostawia złudzeń. Decyzja o powrocie do blokad punktów celnych została już podjęta. W mojej praktyce rzadko widuję taką determinację – przewoźnicy są pod ścianą, bo ich firmy po prostu przestają być rentowne, gdy połowa floty musi stać na parkingu, czekając na odnowienie limitu dni.
Warto pamiętać, że podobny paraliż w styczniu doprowadził do wstrzymania setek transportów. Obecnie trwają ostatnie uzgodnienia między firmami z Serbii, Czarnogóry i Macedonii Północnej. Gdy tylko koordynacja zostanie zakończona, ruch na kluczowych przejściach zostanie odcięty.
Praktyczna wskazówka dla podróżnych i firm
Jeśli prowadzisz firmę handlującą z południem lub planujesz wyprawę samochodem w tamte rejony, mam dla Ciebie mały life-hack: nie polegaj wyłącznie na nawigacjach typu Google Maps, które reagują z opóźnieniem. Śledź lokalne portale informacyjne (takie jak „Vijesti” czy serbski „Blic”) oraz komunikaty straży granicznej na 24 godziny przed planowaną trasą. Blokady bałkańskie potrafią pojawić się w ciągu kilku godzin i trwać przez wiele dni.
A jak Wy uważacie? Czy Unia powinna poluzować zasady Schengen dla kierowców zawodowych, by ratować łańcuchy dostaw, czy bezpieczeństwo granic jest absolutnym priorytetem, od którego nie ma wyjątków? Dajcie znać w komentarzach!