Wydaje się, że znamy go z ekranu jako seryjnego żartownisia, który z każdej sytuacji wyjdzie obronną ręką. Jednak za maską cynika, którą Justinas Jankevičius przywdziewa w swoich programach, kryje się historia człowieka, który – jak sam przyznaje – był „wybrakowanym towarem”. W rzadkim, niezwykle szczerym wywiadzie, gwiazdor telewizji opowiedział o tym, jak żona Greta wyciągnęła go z życiowego zakrętu i dlaczego syn sprawił, że niektóre żarty przestały go bawić.

„Wzięła mnie pod dach jak rannego psa”

Wielu pamięta czasy, gdy Justinas regularnie trafiał na listy najbardziej pożądanych singli. Choć dziś wspomina z uśmiechem niemoralne propozycje od fanek, przyznaje, że w tamtym okresie jego życie prywatne było dalekie od ideału. Prawdziwy przełom nastąpił, gdy na jego drodze stanęła Greta Mikalauskytė.

Justinas używa mocnego porównania, które daje do myślenia: „Greta ma w sobie instynkt opiekunki. Kiedy próbowałem ją zdobyć, ona adoptowała psa – skrzywdzonego, zlęknionego, po przejściach. I w tym samym czasie przygarnęła mnie. Byłem tak samo poobijany przez życie i asocjalny”.

  • Strategia dystansu: Greta nie dawała się uwieść tradycyjnymi sztuczkami.
  • Proces naprawy: Justinas otwarcie mówi, że żona go „naprawiła”, gdy czuł się jak „odrzut z produkcji”.
  • Kotwica kariery: Praca była jedyną rzeczą, która trzymała go w pionie przed całkowitym stoczeniem się.

Błąd, którego wolałby nie powtarzać

W rozmowie z Arūnasem Valinskasem showman nie unikał trudnych tematów zawodowych. Okazuje się, że nawet na szczycie popularności można czuć brak sensu w tym, co się robi. Justinas wspomniał projekt „Trečias butas”, w którym kompletnie się nie odnalazł.

Dlaczego Justinas Jankevičius czuł się jak „wybrakowany towar” i kto go uratował - image 1

„Nie czułem się tam dobrze. To był moment, w którym codziennie pytałem siebie: co ja tu robię?” – wyznał. To ważna lekcja dla każdego z nas: nawet prestiż i pieniądze nie zastąpią poczucia, że jesteśmy we właściwym miejscu. Dziś Justinas jest znacznie ostrożniejszy w wybieraniu zawodowych wyzwań.

Jak ojcostwo zabija wewnętrznego cynika

Najbardziej poruszająca część rozmowy dotyczyła 5-letniego syna, Leonasa. Justinas zauważył mechanizm, który zna wielu rodziców: miłość do dziecka nie zawsze uderza jak piorun w pierwszej sekundzie, ale kiedy już się pojawi, zmienia wszystko.

„On zabija we mnie cynika. Złapałem się na tym, że przed opowiedzeniem ostrego żartu, zaczynam się zastanawiać, czy to wypada” – przyznaje Jankevičius. Co ciekawe, syn stał się dla niego lustrem, w którym odbijają się wszystkie jego własne wady.

Czego uczy nas ta historia? Że zmiana jest możliwa tylko wtedy, gdy przestaniemy udawać przed samym sobą. Justinas przestał grać rolę „niezniszczalnego” i dzięki temu stworzył prawdziwą rodzinę.

W mojej praktyce obserwatora mediów rzadko widuje się taką dozę autentyczności u osób z pierwszych stron gazet. Często myślimy, że gwiazdy mają życie usłane różami, a tymczasem oni też walczą z demonami przeszłości i kompleksami.

A jak to jest u Was? Czy w Waszym życiu też pojawiła się osoba, która „naprawiła” Wasze spojrzenie na świat, czy może sami musieliście przejść tę drogę? Dajcie znać w komentarzach!