Wrzucasz do koszyka mąkę, jajka i mleko, a przy kasie przecierasz oczy ze zdumienia. Choć emocje po największej fali inflacji opadły, ceny podstawowych produktów spożywczych w polskich sklepach wcale nie chcą wrócić do normy. Sprawdziłem, ile kosztuje usmażenie stosu naleśników w tym roku i muszę przyznać – liczby są bezlitosne.

Indeks naleśnika: twarde dane z paragonów

Zamiast narzekać na ogólną drożyznę, postanowiłem przeanalizować konkretny przepis. Wziąłem pod lupę standardowy zestaw: 500 g mąki pszennej, litr mleka, 4 duże jajka i odrobinę oleju. Wynik? To, co jeszcze dwa lata temu było tanim, domowym posiłkiem, dziś zaczyna aspirować do miana dania luksusowego.

Gdzie podziały się nasze pieniądze? Oto jak zmieniły się ceny najważniejszych składników:

  • Jajka (rozmiar L): To tutaj widać największy skok – cena za dziesiątkę potrafi przekroczyć 10-12 zł, podczas gdy niedawno szukaliśmy ich w okolicach 7 zł.
  • Mleko 2,5%: Stabilizacja na wysokim poziomie. Mimo że ceny skupu u rolników spadają, na półkach sklepowych wciąż płacimy jak za produkt premium.
  • Mąka pszenna: Choć zboże na giełdach tanieje, koszty przetwórstwa i marże sieci handlowych trzymają cenę w ryzach, których nasz portfel nie lubi.

Zjawisko "chciinflacji", czyli testowanie naszej cierpliwości

Ekonomiści coraz częściej używają terminu greedflation. Polega on na tym, że ceny rosną nie dlatego, że rosną koszty produkcji, ale dlatego, że my... wciąż kupujemy. Zauważyłem to w lokalnych marketach: ceny energii się ustabilizowały, paliwo nie drożeje gwałtownie, a mimo to nabiał i produkty sypkie trzymają "standardy" z czasów największego kryzysu.

Dlaczego jajka i mąka są tak drogie: sprawdziliśmy realny koszt porcji naleśników - image 1

Handlowcy po prostu sprawdzają, gdzie leży granica naszej wytrzymałości. Skoro smażymy naleśniki mimo wysokich cen, to po co je obniżać? To psychologiczna gra, w której stawką jest zawartość Twojego portfela.

Jak nie przepłacać za podstawowe zakupy?

W mojej praktyce zakupowej wypracowałem kilka zasad, które pozwalają realnie zaoszczędzić na produktach bazowych, nie tracąc na ich jakości:

  • Marki własne to zbawienie: Mąka to mąka. Ta w kolorowym opakowaniu z reklam często ma identyczne parametry jak ta w prostym opakowaniu sieciówki, a kosztuje o 40% więcej.
  • Polowanie na "wielosztuki": Kupowanie jajek bez promocji to dziś finansowe samobójstwo. Warto śledzić aplikacje i robić zapas, gdy cena spada przy zakupie dwóch opakowań.
  • Powrót na bazary: Paradoksalnie, u lokalnego dostawcy jajka bywają tańsze niż w wielkim dyskoncie, a pieniądze trafiają bezpośrednio do producenta.

Ale jest pewien niuans – najdroższym składnikiem wcale nie jest mąka czy mleko, lecz nasz czas i brak planowania. Rezygnując z gotowych bazy półproduktów, wciąż możemy zjeść tanio, ale wymaga to od nas większej dyscypliny przy sklepowej półce.

Czy wrócą stare ceny?

Szczerze mówiąc, mało kto wierzy w powrót do cen sprzed kilku lat. Pytanie brzmi: czy nauczymy się mądrzej zarządzać domowym budżetem, by "indeks naleśnika" przestał nas straszyć przy każdej wizycie w kuchni? A Wy zauważyliście, które produkty spożywcze w Waszej okolicy podrożały najbardziej w ciągu ostatnich miesięcy?