Stoisz przed wyborem nowego telefonu i czujesz, że ceny rzędu 5000 zł to gruba przesada? Nie jesteś sam. Właśnie zadebiutował Google Pixel 10a i muszę przyznać, że to jeden z tych momentów, gdy gigant z Mountain View uderza pięścią w stół, pokazując, że świetny smartfon nie musi kosztować fortuny.

Przetestowałem już wiele modeli z serii "a" i zauważyłem pewną prawidłowość: Google daje nam dokładnie to, czego potrzebujemy na co dzień, odcinając zbędne bajery, za które u konkurencji dopłacasz setki euro. Ale czy tym razem nie oszczędzono zbyt mocno?

Obudowa, która przetrwa polską zimę i... kąpiel w basenie

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to kolory. Zapomnij o nudnej szarości. Nowy odcień Porcelana wygląda luksusowo, a Aloes dodaje świeżości, której brakuje plastikowym średniakom. Choć tył wykonano z kompozytu (w 81% z recyklingu), w dłoni telefon sprawia wrażenie solidnego urządzenia premium.

  • Certyfikat IP68: To nie są tylko literki. Oznacza to, że jeśli Twój telefon wpadnie do kałuży podczas jesiennego spaceru w Warszawie, po prostu go opłuczesz i zapomnisz o sprawie.
  • Ekran Actua Display: Jest o 11% jaśniejszy niż u poprzednika. Sprawdziłem – nawet w pełnym słońcu bez problemu odczytasz wiadomość na molo w Sopocie.
  • Szkło Gorilla Glass 7i: Solidna ochrona przed zarysowaniami od kluczy w kieszeni.

Pod maską kryje się pewien kompromis

Bądźmy szczerzy: Google nie włożyło tu najnowszego procesora Tensor G5 znanego z "pełnej" dziesiątki. Zamiast tego mamy sprawdzony Tensor G4. Czy to problem? W codziennym użytkowaniu – przeglądaniu Instagrama, Map Google czy aplikacji bankowych – w ogóle tego nie poczujesz. System "czysty Android" działa tu tak płynnie, jakby telefon czytał w Twoich myślach.

Magia zamiast megapikseli

Wielu użytkowników daje się nabrać na marketingowe "100 megapikseli". Pixel 10a ma ich 48, ale robi zdjęcia, które zawstydzają droższą konkurencję. Dlaczego? Bo tutaj rządzi Sztuczna Inteligencja Gemini.

Moim ulubionym rozwiązaniem jest nowa funkcja "Dodaj mnie". Ile razy robiłeś zdjęcie grupie znajomych i Ciebie na nim zabrakło? Teraz robisz dwa ujęcia, a algorytm wkleja Cię do reszty składu tak naturalnie, że nikt nie rozpozna manipulacji. To mały krok dla technologii, ale wielki dla Twoich pamiątek z wakacji.

Dlaczego fani technologii wybierają Pixel 10a zamiast droższych flagowców - image 1

Ile to kosztuje w Polsce i dlaczego warto się pośpieszyć?

Zamiast podnosić ceny, Google wykonało agresywny ruch. Bazowa wersja 128 GB startuje z poziomu około 546 euro (ok. 2350 PLN), co czyni go jednym z najbardziej opłacalnych telefonów na rynku. Ale jest pewien haczyk, o którym mało kto mówi.

Mój sprawdzony trik na oszczędność: Jeśli zamówisz telefon do 18 marca w dużych sieciach typu Media Expert, możesz zgarnąć słuchawki Pixel Buds 2a (warte około 650 PLN) całkowicie za darmo. To sprawia, że realny koszt samego telefonu drastycznie spada.

Warto też zajrzeć do szuflady. Programy odkupu w Polsce pozwalają odzyskać nawet do 800-900 zł za stary sprzęt, co czyni przesiadkę na Pixela śmiesznie tanią misją.

Werdykt: Dla kogo jest ten telefon?

Jeśli nie jesteś profesjonalnym graczem mobilnym, Pixel 10a to obecnie najrozsądniejszy wybór. Dostajesz genialny aparat, 7 lat wsparcia technicznego i baterię, która spokojnie wytrzymuje ponad 30 godzin pracy.

A Ty co sądzisz o polityce Google? Wolisz dopłacić do flagowca dla lepszego procesora, czy wolisz darmowe słuchawki i świetne zdjęcia w niższej cenie? Daj znać w komentarzach!