Tej zimy termometry w Polsce i całej Europie nie miały litości, co widać już nie tylko w naszych rachunkach, ale przede wszystkim w strategicznych rezerwach kontynentu. Dane z rynku energetycznego są bezlitosne: zapasy gazu znikają w tempie, którego nie widzieliśmy od dziesięciu lat. Jeśli myśleliście, że kryzys energetyczny mamy już za sobą, te liczby mogą Was zaskoczyć.

Granica bezpieczeństwa została przekroczona?

W mojej analizie ostatnich doniesień portalu Interia oraz danych z UE, jeden kraj budzi szczególny niepokój analityków. Mowa o Niemczech. Ich magazyny, które są kluczowe dla stabilności całego regionu, są obecnie wypełnione w zaledwie 22 procentach. To krytycznie niski poziom, biorąc pod uwagę, że sezon grzewczy jeszcze się nie skończył.

Warto zauważyć, że problem nie dotyczy tylko naszych zachodnich sąsiadów. Podobny scenariusz pisze się w innych częściach Europy:

  • Francja: zapasy ledwo przekraczają próg 22%
  • Holandia: sytuacja jest jeszcze trudniejsza, poziomy są rekordowo niskie
  • Belgia: rezerwy spadły poniżej 25%
  • Austria: utrzymuje się na poziomie około 38%

Polska na tle Europy – mamy powody do spokoju?

Tutaj pojawia się ciekawy wątek lokalny. Na tle topniejących zapasów u sąsiadów, Polska wygląda jak bezpieczna wyspa. Nasze magazyny gazu wciąż utrzymują poziom wypełnienia powyżej 50 procent. To daje nam ogromny komfort psychiczny i większą odporność na ewentualne skoki cen na giełdach w Rotterdamie czy Londynie.

Ale uwaga, jest pewien haczyk. Choć teraz czujemy się bezpiecznie, eksperci z Gas Storage Poland ostrzegają, że po 2030 roku nasze obecne zbiorniki mogą przestać wystarczać. Rozbudowa infrastruktury to już nie wybór, a konieczność, by uniknąć scenariusza, przed którym drżą dziś Niemcy.

Dlaczego europejskie magazyny gazu pustoszeją najszybciej od dekady - image 1

Co to oznacza dla Twojego portfela?

Wielu z nas zastanawia się, czy puste magazyny oznaczają drastyczne podwyżki. Andreas Maulberger, analityk Union Investment, tonuje nastroje. Zauważyłem w jego prognozach optymistyczny akcent: jeśli pogoda nagle nas nie zaatakuje arktycznymi mrozami w marcu, rezerwy powinny wystarczyć do wiosny, nawet jeśli spadną do poziomu 15%.

Oto co warto wiedzieć o nowej rzeczywistości energetycznej:

  • Koniec ery rurociągów: Europa przestawia się na gaz skroplony (LNG) z USA i Bliskiego Wschodu.
  • Surowe unijne zasady: Kraje członkowskie muszą teraz obowiązkowo napełniać magazyny do 90% przed każdą zimą.
  • Magazyn to nowa waluta: Posiadanie własnych zbiorników staje się ważniejsze niż kiedykolwiek.

Można powiedzieć, że magazyny gazu działają dziś jak powerbank dla całego kraju – jeśli nie naładujemy go w porę, ryzykujemy nagłe wyłączenie w najmniej odpowiednim momencie. Na razie Polska trzyma rękę na pulsie, ale sytuacja u sąsiadów pokazuje, jak szybko "bezpieczny poziom" może stać się wspomnieniem.

A jak Wy podchodzicie do kwestii ogrzewania w tym roku? Zauważyliście zmiany w swoich rachunkach po najmroźniejszych tygodniach, czy systemy oszczędzania energii w Waszych domach zdały egzamin?