Większość sklepowych słodyczy to tablica Mendelejewa ukryta pod kolorowym opakowaniem, która negatywnie wpływa na nasze samopoczucie. Sam długo szukałem alternatywy, która zadowoli dzieci i nie zajmie całej soboty w kuchni. Rozwiązanie okazało się banalnie proste i przypomniało mi smaki z dzieciństwa, o których wielu z nas już zapomniało.
Problem ze sklepowymi półkami
Czytając etykiety popularnych ciastek w polskich supermarketach, można złapać się za głowę. Zamiast prawdziwych składników, dostajemy aromaty i utwardzone tłuszcze roślinne. Domowe ciasteczka twarogowe to zupełnie inna liga – są lżejsze dla żołądka, bezpieczniejsze dla zębów i, co najważniejsze, sycące.
Składniki, które masz już w lodówce
Zauważyłem, że najlepsze efekty daje użycie klasycznego polskiego twarogu półtłustego w kostce. Oto czego potrzebujesz:

- 220 g twarogu (najlepiej dobrze przemielonego);
- 60 g masła (wyjmij je wcześniej, musi być miękkie);
- 40 g cukru (możesz zastąpić go erytrytolem);
- 150 g mąki pszennej;
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia;
- Gęsta konfitura (np. z polskiej róży lub śliwki).
Sekretna technika zwijania
W mojej praktyce kluczowe okazało się odpowiednie przygotowanie ciasta. Nie wyrabiaj go zbyt długo – twaróg lubi delikatność. Połącz masło z serem i cukrem, a następnie stopniowo dodawaj mąkę z proszkiem do pieczenia.
Rozwałkuj ciasto na grubość około 3-4 mm i podziel na małe kwadraty. Na środek każdego nałóż odrobinę konfitury. Tutaj pojawia się najważniejszy moment: zawijaj ciasto po przekątnej w formę rurki i kładź na blachę "szwem" do dołu. Dzięki temu ciasteczka nie otworzą się w trakcie pieczenia.
Złota zasada pieczenia
Piekarnik nagrzej do 180 stopni. Ciasteczka potrzebują zaledwie 10-15 minut. Muszą być tylko lekko złote – jeśli je przetrzymasz, stracą swoją charakterystyczną miękkość. Po wystygnięciu możesz oprószyć je odrobiną cukru pudru.
Te ciasteczka dosłownie rozpływają się w ustach i smakują najlepiej z gorącą herbatą w chłodne popołudnie. A Ty jakiej konfitury używasz najchętniej do domowych wypieków: klasycznej truskawki czy może kwaśnej porzeczki?