Przez dziesięć lat uprawiałem pomidory i co roku scenariusz był ten sam: krzaki sąsiada uginają się pod ciężarem owoców, a na moich ledwo kilka sztuk. Myślałem, że ma lepszą ziemię, tajne nawozy albo po prostu szczęście. Prawda okazała się znacznie prostsza i... matematyczna.
Wiosną zeszłego roku nie wytrzymałem i zapytałem wprost: "Janek, co robisz inaczej?". Uśmiechnął się i wyciągnął stary zeszyt. Okazało się, że sekret nie tkwi w tym, czym karmi rośliny, ale kiedy wkłada nasiona do ziemi. Kluczem jest formuła "7 tygodni wstecz", która całkowicie zmieniła moje podejście do ogrodu.
Dlaczego 49 dni to magiczna liczba dla rozsady
Większość z nas sieje pomidory "na wyczucie" albo wtedy, gdy w marketach pojawiają się nasiona. To błąd. Janek wytłumaczył mi, że sadzonka potrzebuje dokładnie siedmiu tygodni, aby osiągnąć stan idealny.
- System korzeniowy jest już wystarczająco rozwinięty, by przetrwać przeprowadzkę.
- Łodyga zaczyna twardnieć, ale nie jest jeszcze zdrewniała.
- Roślina posiada 2–3 liście właściwe (te z ząbkowanymi brzegami, a nie te pierwsze, gładkie).
Zasada jest prosta: ustal datę, kiedy w Twoim regionie mija ryzyko przymrozków i będziesz sadzić pomidory do gruntu. Odlicz od niej dokładnie 49 dni. To jest Twój jedyny słuszny termin siewu.
Terminarz dla Polski: Kiedy wyciągnąć doniczki?
W Polsce warunki pogodowe różnią się w zależności od województwa. Jeśli planujesz sadzenie w gruncie około połowy maja (po "Zimnych Ogrodnikach"), Twój kalendarz powinien wyglądać tak:
Polska Zachodnia i Dolny Śląsk (cieplejsze rejony):
- Planowane sadzenie: 10–15 maja
- Data siewu: 22–27 marca
Polska Centralna:
- Planowane sadzenie: 15–20 maja
- Data siewu: 27 marca – 1 kwietnia
Polska Wschodnia i rejony podgórskie:
- Planowane sadzenie: 20–25 maja
- Data siewu: 1–6 kwietnia
Pamiętaj jednak o złotej radzie Janka: lepiej posiać tydzień za późno niż dwa tygodnie za wcześnie. Przerośnięta sadzonka z poskręcanymi korzeniami choruje po posadzeniu i regeneruje się tygodniami, tracąc czas na produkcję owoców.

Hartowanie, czyli 10 dni, które decydują o sukcesie
Nawet idealnie wyhodowana sadzonka padnie, jeśli wyniesiesz ją prosto z ciepłego parapetu na majowy wiatr. Janek stosuje "szkołę przetrwania", która trwa od 7 do 10 dni:
- Pierwsze 3 dni: Wystawiaj rozsady na balkon tylko w dzień, w słoneczne godziny. Na noc wracają do domu.
- Kolejne dni: Zostawiaj je na zewnątrz coraz dłużej, także w chłodniejsze wieczory.
- Koniec cyklu: Jeśli nocą temperatura nie spada poniżej 10°C, sadzonki zostają na dworze całą dobę.
To jak z wyjściem z sauny na mróz – bez przygotowania organizm dozna szoku. Tak samo reaguje pomidor.
Co jeśli coś idzie nie tak? Krótka ściąga
W zeszłym roku moje sadzonki zaczęły niepokojąco strzelać w górę. Były cienkie i wiotkie. Szybka diagnoza sąsiada: "Mają za mało słońca i za dużo ciepła".
Jeśli Twoje pomidory wyciągają się do światła, przenieś je w chłodniejsze miejsce (ok. 18°C) i zapewnij im minimum 12 godzin intensywnego oświetlenia. Jeśli natomiast po 40 dniach roślina ma więcej niż 4 liście właściwe, oznacza to, że przesadziłeś z nawożeniem. Wtedy przy sadzeniu wkop je głębiej – łodyga wypuści dodatkowe korzenie.
Zastosowałem system Janka co do dnia. Efekt? Pierwsze pomidory zbierałem już w połowie lipca, a we wrześniu wciąż nie miałem gdzie ich mieścić. Okazało się, że w ogrodzie magia nie istnieje. Istnieje tylko dobra matematyka i cierpliwość.
A Wy kiedy planujecie swój siew w tym roku? Trzymacie się konkretnych dat czy ulegacie emocjom, gdy tylko wyjdzie pierwsze słońce?