Przez lata popełniałem ten sam błąd, myśląc, że brązowiejące pomidory to kwestia złej odmiany lub braku nawozu. Każdego sierpnia patrzyłem z rezygnacją na gnijące owoce, dopóki znajomy fachowiec nie wszedł do mojej szklarni i nie pokazał mi palcem sufitu. To, co brałem za niewinną poranną rosę, okazało się cichym zabójcą moich upraw.
„Deszcz” wewnątrz szklarni – dlaczego Twoje rośliny chorują
Kondensat, czyli woda gromadząca się na ściankach i dachu, to idealne środowisko dla zarazy ziemniaczanej i szarej pleśni. W mojej praktyce zauważyłem, że wielu z nas ignoruje te krople, a to właśnie one, spadając na liście, aktywują procesy gnilne. Wilgotność w nocy nie powinna przekraczać 85%, ale bez odpowiedniej strategii, w naszych polskich warunkach klimatycznych, ta norma jest przekraczana niemal zawsze.
Zasada 20 minut: Nowe podejście do wietrzenia
Kiedyś otwierałem szklarnię, gdy robiło się gorąco – około południa. To był kardynalny błąd. Wietrzyć należy rano, jak tylko temperatura na zewnątrz zaczyna rosnąć.
- Pozbywasz się wilgoci nagromadzonej przez noc, zanim słońce zacznie ją „gotować”.
- Wpuszczasz suche powietrze, które osusza powierzchnię liści.
- Cykl poranny powinien trwać od 20 do 40 minut, aż wilgotność spadnie do bezpiecznego poziomu.

Przestań podlewać wieczorem – to „sauna” dla grzybów
Wracasz z pracy, jesz obiad i idziesz z wężem do ogrodu? Robiłem tak samo, dopóki nie zrozumiałem, że w ten sposób zmieniam szklarnię w nocną łaźnię parową. Woda podana wieczorem nie ma czasu wsiąknąć i odparować przed spadkiem temperatury.
Złota zasada: Podlewaj rano, najlepiej letnią wodą. Dzięki temu nadmiar wilgoci odparuje w ciągu dnia, a rośliny pójdą „spać” z suchymi liśćmi. Jeśli masz taką możliwość, zainwestuj w nawadnianie kropelkowe – to najlepsza inwestycja, która dostarcza wodę prosto do korzeni, omijając powietrze.
Zrób miejsce na oddech
Zauważyłem, że w pogoni za dużym zbiorem, sadzimy zbyt gęsto. Ale jak ma tam krążyć powietrze? Aby pomidory były zdrowe do samej jesieni, stosuję teraz prosty system:
- Usuwam dolne liście, aby odsłonić łodygi i poprawić cyrkulację przy samej ziemi.
- Zachowuję odstępy minimum 60-80 cm między rzędami.
- Regularnie obrywam „wilki”, czyli boczne pędy.
Warstwa, która ratuje plony
Odkryta ziemia w szklarni to gigantyczna powierzchnia parowania. By ograniczyć wilgoć w powietrzu, zacząłem stosować ściółkowanie. Słoma lub skoszona trawa działają jak bariera – zatrzymują wodę w glebie, zamiast pozwalać jej skraplać się na suficie.
W zeszłym sezonie, dzięki tym czterem krokom, po raz pierwszy nie straciłem ani jednego krzaka pomidora. Okazało się, że problem nie leżał w ziemi, a w tym, co kapało nam na głowy. A jak Wy radzicie sobie z wilgocią w szklarniach podczas deszczowego lata?