Wyobraź sobie, że stoisz na poboczu drogi ekspresowej S8 pod Warszawą, a z Twojej chłodnicy ucieka płyn. W bagażniku masz tylko zgrzewkę słodkiego napoju i zero wody. Czy szalony pomysł z internetu mógłby uratować Twój silnik przed przegrzaniem? Pewni YouTuberzy postanowili sprawdzić to w praktyce, ryzykując zdrowiem sprawnego auta.
Wielu kierowców uważa, że układy chłodzenia w nowoczesnych samochodach są delikatne jak porcelana. Tymczasem twórcy z kanału Garbage Time postanowili udowodnić, że rzeczywistość bywa znacznie bardziej elastyczna – choć konsekwencje mogą przyjść z opóźnieniem. Wylali profesjonalny płyn chłodniczy i zastąpili go kilkoma litrami Pepsi.
Eksperyment na żywym organizmie: Proton S16 w roli głównej
Do testu wybrano poczciwego sedana z silnikiem 1.6. Zanim silnik został uruchomiony, lista obaw była długa. Cukier mógł zamienić się w lepki karmel i zablokować kanały, a kwas fosforowy w ekspresowym tempie „pogryźć” metalowe elementy. Ku zaskoczeniu wszystkich, wskazówka temperatury ani drgnęła powyżej normy.
Samochód nie tylko odpalił, ale wyjechał na normalną drogę. Wentylatory włączyły się w odpowiednim momencie, a silnik pracował równo, jakby zamiast czarnej mazi w układzie krążył markowy glikol. Dlaczego tak się stało?
- Woda to baza: Popularne napoje typu cola składają się w około 90% z wody, która doskonale odprowadza ciepło.
- Odporność mechaniczna: Silniki spalinowe potrafią wybaczyć krótkotrwałe błędy, jeśli mechanika pompy wody jest sprawna.
- Ciśnienie: Układ pozostał szczelny, co pozwoliło utrzymać temperaturę w ryzach przez krótki czas.

Dlaczego nie powinieneś robić tego w swoim aucie?
To, że silnik nie wybuchł po dziesięciu minutach, nie oznacza, że jest bezpieczny. Prawdziwy płyn chłodniczy (typu IAT, OAT lub HOAT) to precyzyjna mieszanka wody demineralizowanej i glikolu z pakietem dodatków antykorozyjnych. Napój gazowany to dla chłodnicy chemiczna bomba zegarowa.
Cukier zawarty w napoju z czasem zacznie krystalizować. Osadzi się na termostacie, w przewodach i – co najgorsze – wewnątrz nagrzewnicy. Jeśli zostawisz taki "płyn" w aucie na noc, kiedy temperatura w Polsce spadnie poniżej zera, zamarzająca woda rozsadzi chłodnicę lub blok silnika. Glikol w profesjonalnych płynach chroni nas przed tym przez cały rok.
Zasady zdrowego układu chłodzenia:
- Trzymaj się terminów: Większość mechaników sugeruje wymianę płynu co 2 lata lub 50 000 km.
- Nigdy nie mieszaj kolorów bez wiedzy: Mieszanie płynów o różnych bazach chemicznych może stworzyć w układzie gęsty żel.
- W sytuacjach awaryjnych: Jeśli musisz coś dolać, wybierz wodę destylowaną zamiast napojów czy wody z kranu, która osadza kamień.
Finał, który daje do myślenia
Eksperyment z Pepsi pokazał jedno: nasze maszyny są często dużo wytrzymalsze, niż nam się wydaje. Jednak chemia jest nieubłagana. To, co wygląda na świetny żart na YouTube, w realnym świecie kończy się rachunkiem z warsztatu na kilka tysięcy złotych za wymianę uszczelki pod głowicą lub pompy wody.
A Ty, co najbardziej nietypowego musiałeś kiedykolwiek dolać do swojego samochodu w sytuacji awaryjnej? Daj znać w komentarzach!