Większość z nas nie wyobraża sobie połączenia śledzia i buraków bez ciężkich warstw majonezu, znanych z klasycznej szuby. Jednak ten kulinarny schemat sprawia, że potrawa staje się ciężka i przewidywalna. Okazuje się, że wystarczy jeden tani składnik, aby całkowicie odmienić ten smak i nadać mu lekkości, którą pokochają Twoi goście.
Zauważyłem, że w polskich domach coraz częściej szukamy alternatyw dla tłustych sałatek, zwłaszcza gdy chcemy przygotować coś na szybko, co nie zrujnuje domowego budżetu. Ta receptura to prawdziwy game-changer w mojej kuchni.
Zapomnij o warstwach – liczy się tekstura
Sekretem tej sałatki nie jest skomplikowana technika, ale kontrast między słonym śledziem a słodyczą zielonego groszku. To właśnie groszek konserwowy sprawia, że danie przestaje być "kolejną wersją szuby" i nabiera nowoczesnego charakteru.

- Śledź: 1 sztuka (płaty śledziowe typu matias sprawdzą się najlepiej).
- Gotowane buraki: 3 sztuki (w polskich sklepach bez problemu kupisz już ugotowane i obrane próżniowo, co oszczędzi Ci 40 minut pracy).
- Groszek konserwowy: 1 puszka.
- Cebula: 1 sztuka (najlepiej zwykła żółta dla ostrości).
- Olej nierafinowany: koniecznie z pierwszego tłoczenia, o zapachu słonecznika.
Jak to zrobić w 5 minut?
Proces jest niemal banalny, ale diabeł tkwi w szczegółach krojenia. Buraki i śledzia pokrój w równą, drobną kostkę – dzięki temu każdy kęs będzie smakował tak samo idealnie. Cebulę posiekaj jak najdrobniej, by jej ostrość jedynie podkreślała całość, a nie dominowała nad burakiem.
Wszystkie składniki wymieszaj w misce i polej aromatycznym olejem. Właśnie ten olej, o smaku prawdziwych ziaren słonecznika, łączy wszystko w spójną całość lepiej niż jakikolwiek sos.
Mały trik dla lepszego aromatu
W mojej praktyce sprawdziło się jedno proste rozwiązanie: jeśli masz chwilę, odstaw sałatkę do lodówki na 15 minut. Buraki „przegryzą się” ze śledziem, a olej nabierze ich koloru, tworząc piękne, błyszczące wykończenie. To idealna propozycja na kolację w środku tygodnia lub jako szybka przystawka dla niezapowiedzianych gości.
Danie jest tanie, zdrowe i nie wymaga stania przy garach. Ale mam do Was pytanie: czy odważylibyście się całkowicie zrezygnować z majonezu w sałatkach śledziowych, czy jednak tradycja jest u Was silniejsza?