Wielu właścicieli diesli w Polsce uważa, że ekonomiczna jazda to klucz do długowieczności silnika. Nic bardziej mylnego. W swojej praktyce regularnie spotykam auta, które "zamulone" miejską jazdą, niespodziewanie tracą moc w najmniej odpowiednim momencie. Problemem jest DPF, czyli filtr cząstek stałych, który zamiast pomagać planecie, zaczyna dusić Twój samochód.

Prawda jest taka, że od 2011 roku niemal każdy diesel sprowadzony do kraju musi go mieć. Jeśli nie zdecydowałeś się na jego wycięcie — co w Polsce bywa popularne, ale ryzykowne ze względu na coraz częstsze kontrole i problemy z przeglądem — musisz nauczyć się z nim żyć. To trochę jak z filtrem do kawy: gdy się zapcha, napar przestaje lecieć, a ciśnienie rozsadza system.

Jak rozpoznać, że Twój samochód prosi o pomoc?

Zauważyłem, że większość kierowców ignoruje pierwsze symptomy, myśląc, że to "gorsze paliwo". Ale Twój diesel wysyła bardzo konkretne sygnały, zanim na desce rozdzielczej zapali się znienawidzona kontrolka check engine.

  • Nagły spadek mocy i leniwa reakcja na gaz.
  • Nierówna praca silnika na biegu jałowym (słynne "falowanie obrotów").
  • Charakterystyczny, ciężki zapach spalin, którego wcześniej nie było.
  • Częste włączanie się wentylatora chłodnicy, nawet po krótkiej trasie.

Uwaga: Jeśli poczujesz, że auto przechodzi w tryb awaryjny, to ostatni dzwonek na wizytę w serwisie. Ignorowanie tego stanu to prosta droga do zniszczenia turbosprężarki.

Dlaczego doświadczeni kierowcy diesli trzymają obroty powyżej 3000 na autostradzie - image 1

Prosta sztuczka, która ratuje portfel

Największym wrogiem DPF jest polska zima i krótkie trasy do sklepu czy kościoła. Silnik nie zdąży się rozgrzać, a proces samoczyszczenia (regeneracji) zostaje przerwany. Ale jest na to sposób, który nie kosztuje ani grosza, poza odrobiną paliwa.

Wystarczy raz na dwa tygodnie wyjechać poza miasto. Ale nie po to, by jechać powoli. Kluczem jest utrzymanie minimum 3000 obrotów na minutę przez około 30 minut. Dlaczego? Wysokie obroty generują temperaturę spalin, która potrafi wypalić sadzę nagromadzoną w filtrze. To tak zwana regeneracja pasywna — najbardziej naturalna i bezpieczna dla silnika.

Po czym poznać, że trwa wypalanie?

Kiedy jedziesz i zauważysz, że obroty na jałowym skoczyły do około 1200, a chwilowe zużycie paliwa gwałtownie wzrosło — pod żadnym pozorem nie gaś silnika! Pozwól autu dokończyć proces. Zgaszenie silnika w tym momencie to "wbicie gwoździa do trumny" Twojego filtra.

Kiedy wizyta w serwisie jest nieunikniona?

Jeżeli domowe sposoby zawiodą, nie panikuj. Wymiana filtra to ostateczność, która kosztuje fortunę. Większość wyspecjalizowanych warsztatów w Polsce oferuje obecnie czyszczenie hydrodynamiczne. To metoda, która przywraca sprawność DPF do niemal 98% bez rujnowania budżetu.

Ale mam do Was pytanie: czy zdarzyło Wam się kiedyś przerwać wypalanie filtra, bo po prostu musieliście już wysiąść z auta? Jak radzicie sobie z "ekologią" w swoich dieslach? Dajcie znać w komentarzach!