Świat stoi na krawędzi energetycznego wstrząsu, a decyzje zapadające w Waszyngtonie mogą uratować budżet Władimira Putina w najmniej oczekiwanym momencie. Ceny paliw na stacjach mogą wkrótce gwałtownie się zmienić, a wszystko przez jeden telefon i kryzys na Bliskim Wschodzie. Jeśli myślisz, że sankcje to temat zamknięty, to, co dzieje się teraz za kulisami, całkowicie zmieni Twoje postrzeganie globalnej gry o przetrwanie.

Układ, o którym głośno w kuluarach

Zauważyłem, że w natłoku codziennych newsów umyka nam kluczowa zależność: Donald Trump szuka sposobu na obniżenie cen energii w USA, a kluczem do tego okazuje się rosyjska ropa. Podczas ostatniej rozmowy z Putinem padły konkretne sugestie dotyczące złagodzenia restrykcji. Nie chodzi o sympatię, ale o twardą matematykę – dochody z surowców to wciąż 25% budżetu Rosji.

Ale tu pojawia się niuans. Trump ryzykuje wyciągnięcie ręki do Kremla w momencie, gdy rosyjska gospodarka zaczyna przypominać domek z kart. Wielu analityków przeoczyło fakt, że odcięcie dostaw z Wenezueli i problemy Iranu postawiły Moskwę w niezwykle silnej pozycji negocjacyjnej.

Cieśnina Ormuz i cena 119 dolarów za baryłkę

To nie są teoretyczne rozważania. Sytuacja na Bliskim Wschodzie realnie uderza nas po kieszeniach, także tutaj w Europie. Iran blokuje strategiczną Cieśninę Ormuz, przez którą płynie 20% światowej ropy. Efekt?

Dlaczego Donald Trump może poluzować sankcje na rosyjską ropę - image 1

  • Gwałtowny skok cen ropy do poziomu 119 USD za baryłkę.
  • Polityczna presja na Biały Dom, by natychmiast obniżyć koszty życia.
  • Możliwość czasowego zawieszenia sankcji na rosyjskie tankowce.

W swojej praktyce obserwatora rynków rzadko widziałem tak desperacki ruch. Trump otwarcie przyznał na konferencji na Florydzie, że "pewne sankcje mogą zostać wstrzymane", dopóki sytuacja na Bliskim Wschodzie się nie uspokoi.

"Moment Hemingwaya" dla rosyjskich finansów

Jednak jest też druga strona medalu. Specjalny wysłannik UE, David O’Sullivan, ostrzega przed "momentem Hemingwaya" – sytuacją, w której bankrutuje się najpierw powoli, a potem nagle. Rosyjskie wskaźniki świecą na czerwono:

  • Drastyczna inflacja i rekordowe stopy procentowe.
  • Banki uginające się pod ciężarem złych długów z sektora zbrojeniowego.
  • Widmo kryzysu finansowego na wzór tego z 1998 roku.

To działa jak filtr do kawy: sankcje powoli odcinały dopływ gotówki, aż w końcu mechanizm całkowicie się zapchał. Teraz Putin próbuje wykorzystać chaos w Iranie, by ten filtr po prostu zdjąć.

Co to oznacza dla nas?

Być może zauważyliście już pierwsze symptomy tych ruchów – USA wydały właśnie wyjątek dla tankowców dostarczających rosyjską ropę do Indii. Europa również pęka; Viktor Orbán już domaga się zawieszenia sankcji energetycznych, argumentując to "eksplozywnym" wzrostem cen.

Moja rada: Obserwuj kursy walut i ceny na lokalnych stacjach przez najbliższe 30 dni. Decyzja Trumpa o "ratowaniu" cen paliw może być kroplówką, która utrzyma rosyjską machinę wojenną przy życiu, gdy ta była już o krok od zapaści.

Czy Waszym zdaniem niższa cena benzyny jest warta poluzowania kleszczy, w których znalazła się rosyjska gospodarka? Czekam na Wasze opinie w komentarzach.