Kiedy znany polityk wchodzi na scenę i zaczyna mówić o swoich najbardziej intymnych sekretach, publiczność zazwyczaj zamiera. Jednak w przypadku Petrasa Gražulisa, kontrowersyjnego bohatera litewskiej sceny politycznej, szczerość przybrała nieoczekiwany i dość ironiczny obrót, który poruszył media nie tylko w Wilnie, ale i w całym regionie.

Historia z Birutė, która zmieniła wszystko

Podczas ostatniej gali rozdania satyrycznych nagród „Złote Cebule”, Gražulis odniósł się do swojego głośnego romansu z Birutė, sprzedawczynią ryb z Połągi. To, co wydawało się jedynie plotką z brukowców, polityk przekuł w anegdotę o niemal „uzdrowicielskich” mocach. Twierdził on z przekąsem, że wystarczyło jedno spojrzenie w oczy, by wydarzyły się rzeczy niemożliwe.

Dlaczego czołowe polityczki unikały wzroku Gražulisa - image 1

Dlaczego Grybauskaitė i Šimonytė unikały jego wzroku?

W swoim wystąpieniu Gražulis rzucił odważne oskarżenie w stronę najważniejszych kobiet w litewskiej polityce. Według niego, unikanie kontaktu wzrokowego przez byłą prezydent Dalię Grybauskaitė czy obecną premier Ingridę Šimonytė nie było przypadkiem. Polityk sugeruje, że jego „hipnotyzujące” spojrzenie budziło w nich po prostu strach przed konsekwencjami, jakie spotkały Birutė.

Zaskakujące wnioski polityka:

  • Utrata mandatu: Gražulis uważa, że jego usunięcie z Sejmu to wynik „ucieczki przed jego wpływem”.
  • Kierunek Bruksela: Po pożegnaniu z lokalnym parlamentem, celuje teraz w Parlament Europejski, który nazywa „jeszcze większym szaleństwem”.
  • Rodzinne wartości: Mimo skandali, na scenie towarzyszyła mu córka Monika, której przekazał statuetkę, co miało być dowodem na jego ojcowskie oddanie.

Jak czytać między wierszami takich deklaracji?

W mojej praktyce obserwatora sceny politycznej rzadko spotykam postacie, które tak zgrabnie łączą autopromocję z kompletnym ignorowaniem konwenansów. Gražulis gra na emocjach, używając specyficznego humoru, który dla jednych jest odświeżający, a dla innych – nieakceptowalny. To klasyczny mechanizm odwracania uwagi od problemów prawnych poprzez kreowanie wizerunku „ofiary systemu” i „niepoprawnego romantyka”.

Mały lifehack dla wyborcy:

Gdy polityk mówi o „patrzeniu w oczy” i cudach, zawsze sprawdzaj datę wyborów. To najlepszy filtr na odróżnienie szczerego wyznania od kampanijnego show. Warto pamiętać, że w polityce, podobnie jak na targu w Połądze, nie wszystko, co lśni, jest świeżą rybą.

A Wy jak sądzicie – czy taka bezpośredniość i żarty z najważniejszych osób w państwie to jeszcze polityka, czy już czysta rozrywka, której brakuje w naszym regionie?