Statystyki są nieubłagalne – co ósmy z nas ma zdiagnozowane zaburzenia psychiczne, a rzeczywistość może być jeszcze bardziej mroczna. Wiele osób cierpi w milczeniu, ukrywając ból pod maską codziennych obowiązków, bo temat zdrowia psychicznego wciąż bywa u nas traktowany jak tabu. Jeśli czujesz, że tracisz grunt pod nogami, musisz wiedzieć jedno: nowoczesna medycyna zaczyna patrzeć na człowieka szerzej niż tylko przez pryzmat recepty.
Dlaczego tradycyjne leczenie przestaje wystarczać?
Przez lata przyzwyczailiśmy się do modelu: idziesz do lekarza, dostajesz tabletki i wracasz do życia. Jednak eksperci alarmują, że to tylko wierzchołek góry lodowej. Psychiatra, prof. Arūnas Germanavičius, zauważa, że realnie problem dotyczy nawet 25% społeczeństwa. Sam zauważyłem w rozmowach ze znajomymi, że najwięcej problemów rodzi się tam, gdzie spędzamy połowę życia – w pracy.
- Przewlekły stres u osób pracujących umysłowo, który wypala od środka.
- Niewidoczny mobbing i wyzysk psychologiczny, o którym rzadko mówi się głośno w biurach.
- Izolacja społeczna, która po pandemii zostawiła trwały ślad w psychice seniorów i uczniów.
Pułapka "białego fartucha"
Często bywa tak, że idziemy do lekarza rodzinnego z bólem brzucha czy kołataniem serca, a przyczyna leży zupełnie gdzie indziej. Niestety, wciąż boimy się usłyszeć, że nasze dolegliwości mają podłoże emocjonalne. W mojej praktyce dziennikarskiej spotkałem wielu ludzi, którzy latami leczyli skutki, zamiast zająć się przyczyną – lękiem lub depresją.
Co się zmienia w systemie pomocy?
Nadchodzi reforma, która ma przestać traktować pacjenta jak "przypadek chemiczny". Zamiast zamykania w szpitalach, nacisk zostanie położony na oddziały dzienne i opiekę środowiskową. To działa trochę jak fundament domu – nie wystarczy go załatać, trzeba zadbać o całą strukturę życia pacjenta.

Moja rada: Jeśli czujesz narastające napięcie, nie czekaj na "właściwy moment". Często najprostszym, a zarazem najtrudniejszym krokiem jest szczera rozmowa z bliską osobą lub specjalistą, zanim organizm sam powie "stop" poprzez chorobę somatyczną.
Nowe podejście: człowiek to nie tylko chemia mózgu
Prawdziwa pomoc to nie tylko wyrównanie poziomu serotoniny. To przede wszystkim praca nad otoczeniem, motywacją i relacjami. Reforma zakłada, że pacjent ma odzyskać poczucie sprawstwa – wiarę w to, że to on kieruje swoim życiem, a nie jego diagnoza.
Ale czy system udźwignie te zmiany przy obecnym finansowaniu? Zdaniem ekspertów, nakłady na zdrowie psychiczne powinny być przynajmniej dwa razy wyższe, by dogonić standardy zachodnie.
A jak Wy oceniacie dostęp do psychologów i psychiatrów w Twojej okolicy? Czy zauważacie, że w Waszym środowisku praca staje się głównym źródłem lęku?