Wielu użytkowników iPhone’ów przyzwyczaiło się do tego, że przednia kamera po prostu jest i działa. Jednak kulisy giganta z Cupertino huczą od doniesień, które mogą sprawić, że Twoje lustrzane odbicie na ekranie telefonu zyska zupełnie nową głębię. To nie jest kolejny nudny lifting procesora – zmiany uderzają w to, na co patrzysz najczęściej.
W swojej praktyce dziennikarskiej widziałem dziesiątki przecieków, ale ten o iPhone 18 Pro układa się w logiczną całość. Zamiast gonić za pustymi megapikselami w tylnym obiektywie, Apple w końcu przenosi wzrok tam, gdzie spędzamy najwięcej czasu: na wideorozmowy i media społecznościowe.
Koniec ery 12 megapikseli: Co to oznacza w praktyce?
Pamiętacie premierę iPhone’a 11? To właśnie wtedy Apple postawiło na matrycę 12 MP w przedniej kamerze i... trzymało się jej kurczowo przez lata. Choć nadchodząca „siedemnastka” ma nieco podnieść poprzeczkę, to dopiero iPhone 18 Pro ma przynieść prawdziwy przełom w postaci sensora 24 megapiksele. Ale uwaga – tu nie chodzi tylko o większy rozmiar zdjęcia, który zajmie więcej miejsca w pamięci.
- Precyzyjne odcięcie tła: Nowy czujnik pozwoli algorytmom Face ID i Portrait Mode na znacznie dokładniejsze mapowanie twarzy. Koniec z poszarpanymi krawędziami wokół włosów na zdjęciach portretowych.
- Czystość obrazu po zmroku: Większa rozdzielczość w połączeniu z nową optyką oznacza, że szumy podczas nocnych wideorozmów na Messengerze czy WhatsAppie mają szansę odejść do lamusa.
- Kadrowanie bez strat: Będziesz mógł przyciąć selfie i nadal cieszyć się ostrością godną profesjonalnego aparatu.
Być może zastanawiasz się: „Po co mi tyle pikseli do selfie?”. Odpowiedź jest prosta – w świecie TikToka i Instagrama przedni moduł stał się dla wielu ważniejszy niż ten tylny. Apple w końcu to zrozumiało.

Dynamic Island przechodzi na dietę
Ale to nie wszystko. Najbardziej rozpoznawalny element nowoczesnego iPhone'a – „dynamiczna wyspa” – ma przejść drastyczną metamorfozę. Według źródeł zbliżonych do łańcucha dostaw, inżynierowie znaleźli sposób na zmniejszenie tego wycięcia o blisko 35 proc.
Jak to możliwe bez rezygnacji z bezpieczeństwa Face ID? Rozwiązanie przypomina technologię filtrów do wody, ale dla światła. Apple zamierza ukryć część komponentów, w tym emiter podczerwieni, bezpośrednio pod warstwą panelu OLED. Efekt? Charakterystyczna „pastylka” na ekranie stanie się znacznie mniejsza, uwalniając cenną przestrzeń roboczą wyświetlacza.
Nuans, który psuje humory konkurencji
Warto zauważyć, że Apple nie planuje całkowitego ukrycia aparatu pod ekranem. I słusznie. Obecne technologie „Under Display Camera” u konkurencji często skutkują mglistym, mało wyraźnym obrazem. Filozofia Tima Cooka jest brutalnie szczera: ewolucja zamiast ryzykownej rewolucji. Dla polskiego klienta, który płaci za telefon fortunę, stabilność i jakość są kluczowe.
Moja rada: Jeśli planujesz wymianę telefonu głównie dla jakości aparatu do selfie, warto śledzić te doniesienia. iPhone 18 Pro może być modelem, który w tej kwestii zdefiniuje na nowo standardy rynku.
A jak Wy podchodzicie do rozmiaru wycięcia w ekranie? Czy mniejsza „wyspa” to faktycznie zmiana, na którą czekacie, czy może w ogóle przestaliście zwracać na nią uwagę podczas codziennego przeglądania sieci?