Zima na przełomie 2025 i 2026 roku przypomina nieprzewidywalną jazdę kolejką górską. Choć w Polsce przyzwyczailiśmy się do zmiennej aury, to, co dzieje się obecnie na zachodnim wybrzeżu USA, wprawia w osłupienie nawet najbardziej doświadczonych synoptyków. Jeśli planujesz w najbliższym czasie podróż za ocean lub czekasz na przesyłkę z tamtego regionu, musisz przygotować się na potężne utrudnienia.

Ekstremalne liczby: Śnieg, ulewy i wiatr o sile huraganu

Seria sztormów z Pacyfiku uderza w zachodnią część Stanów Zjednoczonych z niespotykaną siłą. To nie jest zwykła śnieżyca, do jakiej przywykli mieszkańcy górskich stanów. Mamy do czynienia z agresywnym systemem pogodowym, który przynosi drastyczne skutki:

  • Nawet 2,4 metra śniegu: W terenach górzystych warstwa puchu rośnie w oczach, paraliżując główne węzły transportowe i stwarzając realne zagrożenie lawinowe.
  • 18 cm deszczu w kilka dni: W dolinach i na wybrzeżu ogromna masa wody prowadzi do nagłych powodzi. Dla ziemi spieczonej wcześniejszymi suszami taka ilość opadów jest niszcząca.
  • Porywy do 96 km/h: Wiatr o sile zbliżonej do huraganu łamie drzewa i zrywa linie energetyczne, zostawiając tysiące domów bez prądu.

Dlaczego amerykańscy synoptycy boją się nagłego osłabienia La Niña - image 1

Dlaczego pogoda tak brutalnie skręciła?

W swojej pracy często analizuję modele klimatyczne, ale obecna sytuacja ma drugie dno. Głównym winowajcą jest gwałtowna zmiana zjawiska La Niña. Zazwyczaj chłodniejsze wody Pacyfiku dyktują przewidywalne scenariusze zimowe, ale od połowy lutego NOAA obserwuje coś niepokojącego: La Niña błyskawicznie słabnie, przechodząc w fazę neutralną.

Być może zastanawiasz się, co to oznacza dla nas? Kiedy ten stabilizator znika, wzorce atmosferyczne „rozstrajają się” niczym nienastrojone radio. Pogoda staje się chaotyczna, a ekstremalne zjawiska – od rekordowych opadów po nagłe fale gorąca – następują po sobie bez żadnej logiki.

Co to oznacza dla mieszkańca Polski?

Choć burze szaleją tysiące kilometrów stąd, w globalnym świecie skutki odczujemy niemal natychmiast. Zauważyłem, że wielu z nas zapomina o powiązaniach logistycznych:

  • Chaos w transporcie: Jeśli Ty lub Twoi bliscy latacie przez huby w Kalifornii czy stanie Waszyngton, spodziewajcie się odwołanych lotów i ogromnych opóźnień.
  • Przesyłki z USA: Zamówienia z amerykańskich sklepów internetowych mogą utknąć w portach i na zablokowanych autostradach.
  • Niestabilna wiosna w Europie: Przejście La Niña w fazę neutralną jest bacznie obserwowane przez europejskich klimatologów – może to zwiastować wyjątkowo kapryśną i burzową wiosnę nad Wisłą.

Mały life-hack dla podróżujących

Jeśli utkniesz na lotnisku z powodu pogody w USA, pamiętaj: zawsze sprawdzaj status lotu przez aplikację przewoźnika, a nie na tablicy w terminalu. Dane w systemach cyfrowych są często aktualizowane o kilka minut szybciej, co daje Ci przewagę w kolejce do przebukowania biletu.

Adaptacja do „nowej rzeczywistości klimatycznej” staje się naszą codziennością. Czy zauważyliście, że w ostatnich latach prognozy pogody sprawdzają się coraz rzadziej, a gwałtowne burze pojawiają się niemal znikąd?