Wielu z nas śledzi doniesienia z frontu z nadzieją, że lada chwila usłyszymy o końcu walk. Jednak najnowsze analizy ekspertów studzą ten entuzjazm, wskazując na drugie dno rosyjskich propozycji. To, co z daleka wygląda jak chęć negocjacji, z bliska okazuje się precyzyjnie zastawioną pułapką.
Plan na kapitulację w białych rękawiczkach
Jānis Sārts, dyrektor Centrum Eksperckiego NATO ds. Komunikacji Strategicznej, w swoim ostatnim wystąpieniu nie gryzł się w język. Według niego Rosja wcale nie szuka sprawiedliwego pokoju. Zamiast tego, Kreml dąży do pełnej kapitulacji Ukrainy, ubranej w dyplomatyczne formułki.
Co to oznacza dla nas w Polsce? Jeśli Ukraina zostanie zmuszona do niekorzystnego rozejmu, konflikt nie wygaśnie, a jedynie zmieni formę. Sārts zauważa, że przerwa w działaniach zbrojnych ma posłużyć Rosji do:
- Odbudowania przetrzebionych zasobów militarnych przy wsparciu Chin.
- Dalszego osłabiania struktur państwowych Ukrainy od wewnątrz.
- Przygotowania gruntu pod kolejną fazę inwazji w dogodniejszym momencie.
Kto pierwszy zostanie z pustymi rękami?
W mojej ocenie kluczowym punktem tej analizy jest "wojna na wyczerpanie" zasobów. Podczas gdy Rosja może liczyć na ciche wsparcie techniczne Pekinu, Ukraina opiera się głównie na pomocy z Europy. I tu pojawia się niuans: obecna pomoc płynie bardziej ze strony krajów europejskich niż całego Zachodu jako jedności.

W Warszawie czy Krakowie często zastanawiamy się, jak długo ta sytuacja może potrwać. Ekspert NATO stawia sprawę jasno: to wyścig o to, komu pierwszemu skończą się zasoby. Rosja gra na czas, licząc na zmęczenie materiału po stronie europejskiej opinii publicznej.
Jak rozpoznać "pusty" pokój?
Zamiast wierzyć w nagłe zapewnienia o chęci dialogu, warto zwrócić uwagę na konkretne sygnały. Prawdziwe negocjacje zaczynają się od wycofania wojsk, a nie od żądań rozbrojenia przeciwnika. Jānis Sārts podkreśla, że pozycja Rosji to obecnie nie interes narodowy, a wizja jednego człowieka – Władimira Putina.
Pamiętajmy o starej zasadzie: jeśli ktoś proponuje ci rozejm, jednocześnie trzymając palec na spuście, to nie jest to pokój, lecz jedynie przeładowanie broni.
A jakie jest Twoje zdanie? Czy wierzycie, że w obecnych warunkach możliwe jest trwałe porozumienie, czy to tylko kolejna próba uśpienia czujności Europy? Dajcie znać w komentarzach.